ycipk-rb7hv4

Afera z martwymi kozami. Abdullah K. zabrał głos. Oskarża bezdomnego

Afera z martwymi kozami. - To jest jak byk fakt, że on zostawiał kozy bez opieki, wyłączał elektrycznego pastucha - mówi o bezdomnym właściciel zwierząt. Abdullah K. nie czuje się winny. Opowiada też o innych zdarzeniach.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Martwe kozy na warszawskiej wyspie. Abdullah K. zabrał głos
Martwe kozy na warszawskiej wyspie. Abdullah K. zabrał głos (East News)
ycipk-rb7hv4

Afera z martwymi kozami na wyspie na Wiśle. Miały być częścią ekologicznego stołecznego projektu. Ich zadaniem było wyjadanie roślinności, aby wyspa nadawała się do gniazdowania nadwiślańskich ptaków. W niedzielę służby weterynaryjne znalazły 12 szkieletów kóz przysypanych ziemią i 30 żywych wygłodzonych zwierząt. Te, które jeszcze żyją, zostały ewakuowane. Ich właścicielem jest Abdullah K. Dostawał od miasta 12 tys. miesięcznie.

Kozami miał się opiekować bezdomny, który od właściciela stada miał dostawać 50 zł miesięcznie i paczkę parówek. To jego oskarża Abdullah K. o doprowadzenie do tragedii.

- Nie czuję się winny. To ten człowiek dostanie zarzut za to, że zostawiał zwierzęta bez opieki, wyłączał elektrycznego pastucha - mówi portalowi TVP Info. Opowiada także o innych zdarzeniach. - Raz zabrał kozy do tramwaju i pojechał na drugą stronę Wisły. (...) Na bulwarach weszła koza do sklepu, zaczęła podjadać komuś bułki, była interwencja policji. (...) Była jedna akcja z psami, tam nie było akurat trupów, tylko tam trochę ponadgryzane - relacjonuje.

ycipk-rb7hv4

Wyjaśnia także, że właścicielem zwierząt jest jego brat. - Zatrudnili nas, było wszystko ok. Wywiązaliśmy się z pierwszej umowy, podpisali drugą. Wywiązaliśmy się z drugiej umowy, podpisali trzecią - wylicza. Podkreślił, że przy trzeciej umowie zaufali bezdomnemu. - Wydawało nam się, że po trzech latach, gdy nie pił, jest na tyle poważny, że do czego się zobowiązał, to będzie wykonywał. I stało się to, co się stało - mówi.

Abdullah K. Co o nim wiemy?

Właścicielem stada jest pasterz z Józefowa. To Rustam K. z Dagestanu. Jego imię religijne to Abdullah. Do Polski trafił ponad 10 lat temu i rozkręcił biznes pod Warszawą. Prowadzi gospodarstwo ze zdrową żywnością. Jak opowiadał w zeszłym roku w "Gazecie Wyborczej", ma 11 dzieci i 3 żony.

ycipk-rb7hv4

Okazuje się, że sprawa jest jeszcze bardziej zawiła. Urząd miasta Józefów nie wie o żadnym gospodarstwie prowadzonym przez tego mężczyznę. Informuje, że Abdullah nie jest mieszkańcem Józefowa. - Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy jest właścicielem kóz, które są w Józefowie, bo nie jest jego mieszkańcem. On niegdyś rzeczywiście tu pomieszkiwał, nieformalnie. Ale od jakiegoś czasu mieszka w Warszawie, więc nie mamy żadnych oficjalnych informacji o tej osobie ani jego działalności - mówi WP rzeczniczka miasta Krystyna Olesińska.

Dodatkowo przedstawiciel Fundacji Animal Rescue Polska, która nagłośniła całą sprawę, powiedział, że mężczyzna zwierząt nie rejestrował, więc działał nielegalnie.

Kozy na warszawskiej wyspie. Jak to miało wyglądać?

ycipk-rb7hv4

Zobacz aktualne wiadomości na WIADOMOSCI.WP.PL.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

ycipk-rb7hv4
Polub WawaLove
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-rb7hv4

ycipk-rb7hv4
ycipk-rb7hv4