szelki
16-10-2012 (08:23)

Czy istnieje coś takiego jak tradycyjny strój warszawski?

O warszawskiej modzie rozmawiamy z Sylwią Winnicką z portalu gwara-warszawska.waw.pl
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Czy istnieje coś takiego jak tradycyjny strój warszawski?

Tydzień temu na łamach WawaLove pokazaliśmy stylizację Łukasza "Warszawski cwaniak z klasą" . Zdjęcia wywołały dyskusję nad tym, jak właściwie powinien wyglądać "warszawski cwaniak" i** czy coś takiego jak warszawski styl w ogóle istnieje**. Najsolidniej dostało się Łukaszowi oczywiście od ekipy portalu gwara-warszawska.waw.pl. Przypuszczam, że wątpię co by ten delykwent cokolwiek był obeznany z warsiaskiem faszonem! A te pokrywkie to se chyba obstalował pod Grójcem!- napisali. Zainspirowani tym zgrabnym komentarzem postanowiliśmy umówić się z nimi na rozmowę o warszawskim stylu ubierania. Czy kaszkiet i szelki wystarczą? Jak powinna ubrać się z fasonem dumna warszawianka? Gdzie kupić typowe warszawskie nakrycia głowy? O tym wszystkim rozmawiamy w inspirującym wywiadzie z Sylwią Winnicką z gwara-warszawska.waw.pl

Czym jest typowy strój warszawski? Bo coś takiego w świadomości stolicy istnieje niewątpliwie. Pierwszy na myśl przychodzi mi kaszkiet, potem szelki. Czy są jeszcze jakieś elementy typowe dla warszawskiego stroju?

W rzeczy samej jest tak, że ludzie kojarzą warszawski ubiór w typowym zestawie, czyli : kaszkiecik , szeleczki, marynarka w kratkie i golfik. Ale czy ten strój nie charakteryzuje też na przykład szlachetnie urodzonego Anglika, który przechadza się po swoich włościach na wsi? Trochę tak. Więc co jest wyjątkowego, gdzie jest ten cymesik, który sprawia ,że patrzymy na personę i myślimy: o! rodak z Syreniego Grodu! Nie sama szata zdobi człowieka, a to co sprawia, że zestaw ten staje się warszawski, to sposób zachowania, poruszania, charakterystyczny luzik i niewymuszony dystans do wszystkiego i wszystkich. Mój kolega na ostatniej edycji "Okna na Warszawę" w takim typowym zestawie się nosił, ale nie byłby przy tym warszawski, gdyby odpowiadał piękną polszczyzną, a nie jak to miało miejsce, nawijką warsziawską.

- Sama przebierając się na warszawskie imprezy przebierane bardzo często nie wiem, jak powinna się ubrać kobieta, by było to warszawskie. Piórka i woalki mi na Warszawę nie pasują. Wybierałam więc styl lat 40. lub 50. - ołówkowe spódnice, bluzki z żabotem i fale na włosach. Jednak najłatwiej było mi się przebrać po prostu za mężczyznę. Odnoszę wrażenie, że typowy strój warszawski to strój męski. Czy są jakieś elementy stroju typowe dla kobiet?

- Tu rzeczywiście jest problem, bo warszawski styl kojarzy się właściwie tylko z męskim. Natomiast styl międzywojnia mody kobiecej dotyczy całej Polski, Europy, a nie naszej Stolicy. Jest tak dlatego, że kobietki są o wiele bardziej otwarte na modę z zewnątrz i inaczej niż faceci nie chodzą w tych samych spodniach czy czapce przez pół wieku. Jak ma się ubrać po "naszemu" niewiasta, by wyglądać po warsziawsku? Na pewno nie w spodniach. Niewymuszona elegancja, bardziej zakrywanie ciała niż wszechobecne odkrywanie, bo warszawianka wie, że sex appeal to wdzięk i "to coś", co sprawia, że każden jeden chce z nią zatańczyć polkie. Warszawianki od stuleci śledziły ostatnie krzyki i wrzaski mody, i tym niewiele różniły się od mieszkanek innych miast.

- Ciekawą rzecz zauważyłam też ostatnio na imprezach przebieranych. Na przykład na imprezy Grupy Teatralnej Warszawiaki ma się tańsze wejście, gdy przyjdzie się przebranym po warszawsku. Grupa sugeruje, żeby były to kostiumy stylizowane na lata 20., 30. i 40. Podobną sytuację zauważyłam na Wielkiej Warszawskiej w konkursie na najlepsze przebranie: były lata dwudzieste a la piórka, woalki, fifki, ale i wytworne suknie z końca XIX wieku. Czy strój "warszawski" da się datować historycznie? Czy to strój z okresu dwudziestolecia międzywojennego? Czy to strój ulicy czy raczej strój salonów? Czy styl warszawski to raczej cwaniaczek z Pragi czy Wokulski z "Lalki"? A może styl łowicki, który zalewa warszawskie sklepy z pamiątkami?

- Stylizowanie się na lata już minione ułatwia w oczywisty sposób sprawę. Chcesz strugać warsziawiaka, przenieś swoją garderobę w czasie. Ale jak już mówiłam, w strojach z epoki lat 20-30 zaiwaniali po miastach na całym Starym Kontynencie. Ale jak Pani słusznie zauważyła, to jest raczej przebranie niż ubranie. Wiadome jest, że ostatnia wojna zabrała tysiące warszawiaków i wraz z nimi "warszawskość", ale warto czerpać na co dzień ze starych czasów inspiracje bez przebieranek. Nie da się absolutnie podać daty formowania sie typowego dla Warszawy stroju, ani w wiekach dawniejszych ani w ostatnich stuleciu. Takie rzeczy to tylko na wsi, gdzie ubiór jest wizytówką regionu. W sklepie Wokulskiego można było nabyć naświeższe kroje z paryskich katalogów, a andrus z Powiśla nosił taki sam kaszkiet lub oprychówkie, jaką całe dnie na głowie nosił mieszkaniec londyńskich przedmieść. Służące warszawskie robiące zakupy na pl. Żelaznej Bramy nosiły takie same kraciaste chusty co ich koleżanki po fachu w Gdańsku. Pięknie, że
motywy łowickie inspirują teraz wiele dziewcząt do szukania własnego stylu, ale tak jak one przez to nie stają się łowiczankami, tym bardziej nie są bardziej warszawskie.

- Skąd możemy czerpać wzory takiego "warszawskiego" stylu?

- Ogladając stare ryciny przedstawiające tak zwane typy warszawskie, np. Franciszka Kostrzewskiego, z łatwością zauważymy, że typowy warszawiak to nie wytworniś, ale ciężko pracujący mieszkaniec przedmieść. To, co wiem z różnych publikacji, ale i z rodzinnych opowieści to to, że robotnik, doliniarz, drobny sklepikarz czy pracownik fabryki, kwiaciarka czy służąca, mieszkaniec Warszawy dbał o wygląd stroju. Nie było mowy o dziurach w spodniach czy pończochach. Porządny obywatel naszego miasta, nieważne bogaty czy biedny, nigdy nie wychodził na ulice w niewyczyszczonych butach! Marynarka mogła być stara, ale nie brudna. Bo o modzie marginesu społecznego nie rozmawiamy.

- Powiedzieli Państwo, że kaszkiet z Zary, który miał na zdjęciach Łukasz, nie jest warszawski. Jak powinien więc wyglądać dobry, warszawski kaszkiet? Gdzie go kupić? Gdzie kupować ubrania, żeby wciąż były warszawskie?

- Mój kolega zwrócił uwagę na to, że kaszkiecik tak, ale nie z Zary. A i owszem bo warszawski facet ma na głowie wyłącznie kaszkiet od Cieszkowskiego. Warszawa od dziesiatków lat ubierała swoje głowy w tej firmie i to było oczywiste. Jesteś z Warszawy, czerep masz przykryty Cieszkowskim. Targowa to nie koniec świata, wystarczy pojechać i w tej ultrawarszawskiej firmie kupić nakrycie głowy.

- Czy można jeszcze spotkać ludzi ubranych typowo po warszawsku? Czy nowym strojem warszawskim nie staje się praski dres?

- Nie ma czegoś takiego jak praski dres. Czy blokersi np. z Radomia nie noszą takich dresów? Czesto mówiąc o warszawskim charakterze ludzie myślą "Praga", a Warszawa to też Wola, Czerniaków, Grochów. Wiem, z czego takie myślenie wynika, ale to wielkie uogólnienie .

- O czym powinna pamiętać warszawianka czy warszawiak przy wybieraniu ubrań? Co jest najważniejsze?

- Podsumowując te moje wywody na temat współczesnego warszawskiego stroju, to trudno go określić. Tzw. faszon warszawski nie istnieje bez sposobu bycia, o którym już mówiłam na początku. Chcecie odnależć ducha Warszawy w swoim stylu, szukajcie inspiracji w starych warszawskich piosenkach i książkach varsavianistycznych traktujących o życiu codziennym naszego miasta. Można na bazie tego, co nosiła wymarła Warszawa, stworzyć nową jakość!

Podziel się
Podziel się
Podziel się
Podziel się
Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.