Hanna Gronkiewicz-Waltz jasno deklaruje: nie poddam się. Jakie ma plany?

"Mamy do czynienia z pełzającym zamachem stanu."
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Hanna Gronkiewicz-Waltz jasno deklaruje: nie poddam się. Jakie ma plany?

- Nie podam się do dymisji. Będę walczyć do końca - powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz. Stwierdziła także, że nie wyklucza działania służb przeciwko niej.
 

- Nie podam się do dymisji. Będę walczyć do końca u2013 mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet. Cały czas też stoi na stanowisku, że komisja weryfikacyjna jest niekonstytucyjna i nie nie uważa, że należy sie przed nią stawić.

Prezydent Warszawy stwierdziła, że powinna zawnioskować do Trybunału Konstytucyjnego, ale jej zdaniem dzisiaj go nie ma, a Juilia Przyłębska i Mariusz Muszyński nie są dla niej wiarygodnymi osobami. Nie wyklucza za to wniosku do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu .

- Mamy do czynienia z pełzającym zamachem stanu, mamy rząd autorytarny i ja będę póki żyła, będę stawiała opór. Ktoś musi postawić - mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz w Radiu Zet.

Była też pytana, czy "wykańcza ją spisek służb". - Nie wykluczam tego, ale nie uważam tego za jedyny powód - odpowiedziała.

- Uważam, że służby mogły być wplątane od początku w te sprawy. Służby Mariusza Kamińskiego czy inne, które tam działały, dopiero po kilku latachu2026 Te służby nie zapobiegły nagraniu ważnych polityków, czyli coś z tymi służbami było nie tak. Albo miały wewnętrzne rozkazy, albo niestety Platforma Mariusza Kamińskiego trzymała do 2009 roku, w związku z tym pozostawiał różnych swoich agentów - mówiła.

Źródło: WP Wiadomości

Oprac. Karolina Pietrzak

Jesteś świadkiem zdarzenia w Warszawie, które jest dla Ciebie ważne? Widzisz coś ciekawego? Skontaktuj się z nami przez Facebooka lub na wawalove@grupawp.pl.

Przeczytaj też: "Jak jadę na 6 rano do pracy, to stoję w korku". Droga, która poróżniła warszawiaków

Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.