"Komuś musiała moja mama podpaść". Córka Jolanty Brzeskiej stanęła przed komisją

"Było jedzenie w lodówce, komórka na stole. Tak jakby wstała i wyszła na chwilę".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Komuś musiała moja mama podpaść". Córka Jolanty Brzeskiej stanęła przed komisją

Komisja weryfikacyjna bada zwrot kamienicy przy Nabielaka 9. To jeden z najbardziej kontrowersyjnych adresów - to tam mieszkała Jolanta Brzeska, działaczka społeczna, która walczyła o prawa lokatorów. Jej zwęglone ciało znaleziono w marcu 2011 roku w Lesie Kabackim. Przed komisją stanęła jej córka Magda Brzeska.

- Pierwszą informację o tym, że budynek został zwrócony dostaliśmy w maju 2006 roku. Było tam wyraźnie napisane, że nasze prawa jako lokatorów są takie same. Zmieni się tylko konto, na jakie będzie uiszczać opłaty. Dalej będziemy mieszkać i mamy umowę najmu u2013 opowiadała Magda Brzeska, córka lokatroki kamienicy przy Nabielaka 9.

- Ale już przed długim weekendem dostaliśmy pismo od Marka M., że nasza umowa jest nieważna, że będziemy musieli się wyprowadzić i płacić odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokali - dodała kobieta.

Brzeska opisała również próbę włamania do mieszkania matki. - Rozmawiałam z nią wtedy przez telefon. Była godzina 20.15. Powiedziała mi: "ktoś próbuje włamać się do naszego mieszkania". Sztaby antywłamaniowe były przecinane diaksem. Pan M. przyszedł ze swoimi osiłkami, ale też z policjantami. Miał dowód, który pozwolił mu się zameldować na Nabielaka - powiedziała Magda Brzeska.

- Nikt nas nie jest w stanie wczuć się sytuację, w jakiej pani się znalazła. Jest nam wstyd za to, co z tą sprawą zrobiło polskie państwo - powiedział Brzeskiej na wstępie Patryk Jaki, przewodniczący komisji weryfikaycjnej.

Przewodniczący komisji wspomniał również, że w 2011 roku w programie Superwizjer Magda Brzeska powiedziała, "że wie, co stoi u podstaw śmierci pani mamyu201d. - Mogłaby pani rozwinąć ten wątek u2013 poprosił Patryk Jaki. - Myślę, że moja mama mogła komuś podpaść u2013 odpowiedziała Brzeska. 

Córka lokatorki wspomniała również dzień, w którym zgineła jej matka. - To był 1 marca, charakterystyczny dzień, akurat zapisałam dziecko do szkoły. Dzwoniłam do mamy wieczorem, ale nie odbierała telefonu u2013 wspominała Brzeska. Dodała, że początkowo nie była tym zmartwiona. Zaczęła się denerwować w środę. u2013 W czwartek dzwoniłam do niej praktycznie co 15 minut, do późnego wieczora. Nie odbierała, co mnie już bardzo zaniepokoiło - mówiła.

W weekend pojechała do mieszkania przy Nabielaka 9 osobiście wraz z byłym partnerem i mały dzieckiem.

- Było jedzenie w lodówce, komórka na stole. Tak jakby wstała i wyszła na chwilę - opisywała Brzeska. - Pojechałam na policję przy Malczewskiego, żeby zgłosić zawiadomienie, ale nie chcieli go ode mnie przyjąć, bo nie miałam przy sobie jej zdjęcia - wspominała. Kobieta dodała również, że próbowała złożyć zawiadomienie też na policji w Legionowie, ale tam też nie chcieli tego przyjąć. - Odesłali mnie na Mokotów - powiedziała.

Tajemnicza śmierć

Jolanta Brzeska była założycielką Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, które przeciwstawia się dzikiej reprywatyzacji prowadzonej w stolicy. Jej działalność społeczna rozpoczęła się wraz z walką o kamienicę na Mokotowie, w której mieszkała od najmłodszych lat. Wraz z przyjaciółmi pomagała eksmitowanym lokatorom i udzielała pomocy prawnej. Kobieta pojawiała się również na sesjach Rady Warszawy, interweniowała u samorządowców, a także prowadziła ewidencję sporów. To między innymi dzięki jej protestom o temacie dzikiej reprywatyzacji zrobiło się głośno. Miała wielu wrogów wśród "odzyskiwaczy" kamienic.

Jednocześnie kobieta toczyła batalię o mieszkanie komunalne, w którym żyła. Nowy właściciel, który w wyniku **dzikiej reprywatyzacji** przejął kamienicę, chciał pozbyć się jego lokatorów. Z dnia na dzień podniósł opłaty, groził wyrzuceniem rodziny Brzeskich na bruk oraz żądał odszkodowania za zaległości w gigantycznym czynszu. Kobieta nie dawała za wygraną i podjęła walkę o swoje prawa.

Niestety nie doczekała jej finału. 1 marca 2011 roku jej spalone ciało odnaleziono w Lesie Kabackim na warszawskim Ursynowie. Według ustaleń specjalistów medycyny sądowej, kobieta spłonęła żywcem.

Śledztwo formalnie dotyczyło nieumyślnego spowodowania śmierci, ale prokuratura badała kilka możliwych wersji, w tym samobójstwa i zabójstwa. W 2013 r. z powodu niewykrycia sprawców śledztwo zostało umorzone.

Ponowne zbadanie śmierci działaczki zapowiedział w połowie sierpnia 2016 roku minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro. W październiku zaznaczył, że w prowadzeniu tej sprawy popełniono wcześniej rażące zaniechania. - Nie są to jeszcze efekty wystarczające do tego, aby stawiać osoby przed sądem. Dlatego, bo przed sądem wszystkie wątpliwości będą tłumaczone na korzyść oskarżonego. To jest zasada, którą szanujemy i będziemy szanować - podkreślał 18 października.

Jesteś świadkiem zdarzenia w Warszawie, które jest dla Ciebie ważne? Widzisz coś ciekawego? Skontaktuj się z nami przez Facebooka lub na wawalove@grupawp.pl.

Przeczytajcie również: Komisja zbada zwrot kamienicy przy Nabielaka 9. "Wiąże się z zabójstwem naszej koleżanki"

Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.