Koniec przesłuchania Bajki ws. reprywatyzacji. "Była wywierana presja"

Marcin Bajka zabrał głos ws. kontrowersji wokół działki po dawnym gimnazjum przy ulicy Twardej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Koniec przesłuchania Bajki ws. reprywatyzacji. "Była wywierana presja"

W czwartek przed godz. 15.00 zakończyło się przesłuchiwanie Marcina Bajki, byłego szefa Biura Gospodarki Nieruchomościami w stołecznym ratuszu. Zabrał on głos ws. kontrowersji wokół działki po dawnym gimnazjum przy ulicy Twardej. Bajko stwierdził m.in., że prezydent stolicy miała wiedzę na temat procesów reprywatyzacyjnych działki przy ul. Twardej i że była wywierana presja na przestrzeganie terminów i wydawanie decyzji reprywatyzacyjnych.

Na działce przy Twardej 8/10 znajdowało się kiedyś gimnazjum. Biznesmen Maciej M., specjalizujący się w skupowaniu roszczeń, próbował ją przejąć.

Podczas czwartkowego przesłuchania przewodniczący komisji Patryk Jaki dopytywał Marcina Bajkę o szczegóły tej reprywatyzacji: - Pani prezydent zrzuciła na pana winę, mówiąc, że to pan ponosi odpowiedzialność za reprywatyzację. Wiceprezydent Witold Pahl mówił, że nie zgłaszał pan problemów z reprywatyzacją Twardej – mówił Jaki.

- Był w zespole koordynacyjnym doradzającym pani prezydent wniosek o likwidację - właściwie przeniesienie - gimnazjum przy Twardej - zaprzeczył Bajko. - Odbyła się dyskusja, była akceptacja. Zrzucono na mnie rozmowy o wyprowadzce gimnazjum. To było trzy-cztery lata temu. Rozmawiałem z panią prezydent Gronkiewicz-Waltz. Powiedziała mi, że szkoły na Twardej nie ma sensu za wszelką cenę bronić, bo w Śródmieściu nie powinno być szkół - relacjonował Bajko.

Na pytanie, czy Hanna Gronkiewicz-Waltz wiedziała o reprywatyzacji działki przy ul. Twardej, mówi:

- Czy pani prezydent wiedziała? Tak, Wiedziała. Było dużo spotkań z osobami, które się skarżyły. Z moją obecnością, z obecnością zastępców, z politykami, burmistrzami, radnymi. Były poruszane tematy reprywatyzacji. Pani prezydent podpisywała wszystkie projekty uchwał rady. Były takie dotyczące reprywatyzacji. Podpisując uzasadnienie, musiała wiedzieć. Mam dokument dotyczący Twardej, gdzie figuruje jej podpis - mówił przed komisją Bajko.

Bajko zaprzeczył, że urzędnikom były przydzielane limity wydawania decyzji reprywatyzacyjnych. To wynikało z zeznań innego świadka – Krzysztofa Śledziewskiego – który zeznał, że było odwrotnie. Limity miały sięgać kilkuset decyzji rocznie. Zdaniem Marcina Bajko, na pracowników BGN była wywierana presja poprzez m.in. warunki pracy, ale o żadnych dyspozycjach nie ma mowy.

 ABW wiedziało od 2011 roku

Jan Mosiński (PiS) pytał świadka, czy w czasie, kiedy był dyrektorem BGN-u spotykał się z szefami służb specjalnych, Prokuratorii Generalnej, wojewodą mazowieckim czy ewentualnie z prezesem Samorządowego Kolegium Odwoławczego. "Tak oczywiście, to była naturalna rzecz" - powiedział Bajko.

Dopytywano, czy po tych spotkaniach "odnotował" jakąś interwencję, kontrolę ze strony tych służb w BGN czy urzędzie miasta. "Rozmów z różnymi organami innymi niż prezydent - czyli na terenie miasta mamy służby wojewody, Prokuratorii itd. - tych rozmów było dużo. Natomiast nie wydaje mi się, żeby tutaj była jakaś kontrola z tym związana. Mało tego, sami staraliśmy się zainteresować sprawami, które są u nas" - powiedział świadek przed komisją.

"Sami informowaliśmy szefa ABW o liście spółek, które się reaktywowały i domagają się zwrotów. Pamiętam odpowiedź na ten temat: zamiast zrobienia kontroli na przykład, czy poproszenia o akta, była odpowiedź dość prosta - że nie prezydent miasta jest właściwy do otrzymania takiej informacji" - powiedział Bajko.

Przewodniczący komisji Patryk Jaki dopytywał, od kiedy ABW wiedziała od stołecznego ratusza o kwestiach reprywatyzacji. Bajko odpowiedział, że pierwszy sygnał został wysłany ok. 2011 r. Dodał, że osobiście zainicjował spotkanie z "panią dyrektor ówczesną warszawskiego CBA". "Też mniej więcej w tym samym okresie, może to był początek 2012 r., i również rozmawialiśmy nt. reprywatyzacji. To było z mojej inicjatywy" - podkreślił świadek.

"Komisja ma sens"

Patryk Jaki w rozmowie z dziennikarzami w przerwie posiedzenia komisji komentował dotychczasowe przesłuchania. "Prezydent stwierdziła, że nic nie wiedziała o reprywatyzacji, a tu się okazuje, że regularnie była informowana i zespół, którym kierowała zatwierdzał te decyzje, również decyzje ws. Twardej" - stwierdził Jaki.

Zaznaczył, że Bajko zeznał również "sensacyjną" informację, że prezydent w ogóle nie chciała szkół w Śródmieściu. "Wszyscy członkowie komisji są porażeni tym zeznaniem i będziemy dalej drążyli, dlaczego to prezydent nie chciała tych szkół" - zapewnił szef komisji.

Poza tym według Jakiego "bez żadnej wątpliwości pracownicy ratusza nie zachowywali wszelkiej staranności przy prowadzeniu spraw dekretowych". "Potrafili miesiącami prowadzić negocjacje na temat przeniesienia szkoły, natomiast minuty nie poświęcili na to, żeby wejść do internetu i sprawdzić kto jest prawdziwym spadkobiercą - po czym przejęliby tę własność i nie trzeba by było przenosić szkoły" - mówił.

Jaki przekonywał, że "to wszystko pokazuje, że ta komisja ma sens i dokonuje kolejnych takich odkryć, czyli odkryć tych mechanizmów, jak ta reprywatyzacja działała".

"Dzisiaj jest kolejny dzień, który pokazuje, że to co robimy ma bardzo głęboki sens z punktu widzenia państwotwórczego. Dlaczego, ponieważ do tej pory obywatele byli uprzedmiotawiani w tym procesie - te decyzje reprywatyzacyjne o podziale ich majątku, majątku narodowego były podejmowane gdzieś w zakątkach gabinetu, przez jakichś anonimowych ludzi. Obywatele nie wiedzieli, jak to się dzieje. Dzięki tej komisji obywatele zostali upodmiotowieni - sami mogą ocenić i zobaczyć, jak ten proces decyzyjny wyglądał" - podkreślił szef komisji.

Ocenił też, że prezydent Warszawy "wszelkimi sztuczkami" prawnymi próbuje zablokować prace komisji. "Uważam, że jest to działanie przeciwko państwu" - uznał.

Na posiedzeniu komisji weryfikacyjnej do spraw reprywatyzacji warszawskich nie stawił się nikt ze stołecznego ratusza - poinformował przewodniczący komisji Patryk Jaki. W planie dzisiejszej rozprawy były trzy przesłuchania - świadkiem miała być m.in. prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, która już wcześniej zapowiadała, że na nim się nie pojawi.

Przeczytaj też: Były dyrektor w ratuszu pogrąża Gronkiewicz-Waltz

Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.