Kradł puszki z darowiznami dla chorych dzieci

Za to przestępstwo grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kradł puszki z darowiznami dla chorych dzieci

Policjanci zatrzymali 19-letniego mieszkańca Otwocka podejrzewanego o kradzież dwóch puszek z darowiznami. Łączna suma strat mogła przekraczać ponad dwa tysiące złotych. Mężczyzna usłyszał już zarzuty za kradzież. Przyznał się do winy i poddał dobrowolnie karze. Grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności.

W lutym br. 39-letnia mieszkanka Otwocka zawiadomiła Policję o kradzieży puszki z darowiznami, która znajdowała się w jednym ze sklepów na terenie Otwocka. Kobieta zbierała do niej pieniądze na rehabilitację jej syna. Według jej szacunków w chwili kradzieży w puszcze mogło znajdować się około 1300 złotych. Kilka dni temu sytuacja się powtórzyła.

W październiku właścicielka innej placówki handlowej również złożyła zawiadomienie o kradzieży puszki z darowiznami. 35-latka w porozumieniu z fundacją wystawiła w swoim sklepie puszkę i zbierała do niej pieniądze dla chłopca chorego na tzw. siatkówczaka. Scenariusz zdarzenia i tym razem był bardzo podobny. Sklepowy monitoring zarejestrował mężczyznę ubranego w bluzę z kapturem, który wchodzi do sklepu, z lady zabiera puszkę z pieniędzmi i ucieka. Zawiadamiająca wyceniła sumę strat na około 1000 złotych.

Zatrzymanie 19-latka

Otwoccy funkcjonariusze prowadzili czynności operacyjne w obydwu sprawach. Ich praca doprowadziła do wytypowania i zatrzymania 19-letniego mieszkańca Otwocka podejrzewanego o dokonanie tych czynów.

Mężczyzna został osadzony w policyjnej celi. Policjanci zgromadzili materiał dowodowy pozwalający na przedstawienie 19-latkowi dwóch zarzutów kradzieży. Mężczyzna przyznał się do winy i poddał dobrowolnie karze. Za to przestępstwo grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Przeczytaj też:  Witold Pahl: "Mogło dojść do fałszerstwa dokumentów i próby wyłudzenia majątku kosztem miasta"

Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.