Maja Ostaszewska ostro o proteście narodowców przed Teatrem Powszechnym: „To terroryzm”

"Co jeszcze musi się zdarzyć aby zdelegalizować ONR?!"
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Maja Ostaszewska ostro o proteście narodowców przed Teatrem Powszechnym: „To terroryzm”

Aktorka wzięła udział w kontrdemonstracji w obronie spektaklu "Klątwa". Na swoim profilu na Facebooku ostro skrytykowała narodowców, którzy podpalali race, wdarli się do budynku teatru i wewnątrz budynku rozbili fiolkę z nieznaną substancją. "Z pełnymi nienawiści i agresji hasłami próbowali zablokować wejście do teatru" – pisze Ostaszewska

"Koniec z ‘Klątwą’! Oblężenie Teatru Powszechnego!" – to hasło demonstracji zorganizowanej przed Teatrem Powszechnym w Warszawie 27 maja. W proteście przeciwko wystawianiu spektaklu wzięli udział zwolennicy ONRu, Młodzieży Wszechpolskiej oraz Krucjaty Różańcowej. Były krzyki i race. Uczestnicy demonstracji skandowali hasła takie jak "Wielka Polska katolicka ", "my Chrystusa wyznajemy, demokracji tu nie chcemy!".

Protest wymknął się spod kontroli. Demonstranci weszli do teatru i we foyer jeden z uczestników rozbił fiolkę z nieznaną substancją. Pracownicy teatru natychmiast zasypali ją piaskiem. Jednak podczas usuwania substancji jedna z pracownic oparzyła się w rękę. Przyczyną najprawdopodobniej była rozsypana przez narodowców substancja. "To była żrąca substancja o intensywnym, śmierdzącym zapachu" - mówi naszej reporterce rzecznik Teatru Powszechnego Mateusz Węgrzyn i dodaje: - Przy sprzątaniu pracownica oparzyła się w dłonie. Po opatrunku wszystko było w porządku". 

Apel aktorki

W tym samym czasie kontrdemonstrację przed Teatrem Powszechnym zorganizowali autorzy wydarzenia "Obronimy Teatr Powszechny przed narodowcami!”. "Nie pozostaje nam nic innego, jak nie być biernymi i ponownie dać odpór nienawistnikom spod znaku falangi” – informowali na Facebooku.

Wśród demonstrantów znalazła się Maja Ostaszewska. "Byłam tam. Na demonstracji w obronie wolności słowa i na spektaklu "Klątwa" Oliviera Frljića” – informuje na swoim profilu facebookowym. Aktorka opisała to, co wydarzyło się podczas protestu: "Przed teatrem przedstawiciele faszyzującego, nacjonalistycznego ugrupowania ONR i Krucjaty Różańcowej, z pełnymi nienawiści i agresji hasłami próbowali zablokować wejście do teatru. Wewnątrz grupa wrzeszczących mężczyzn rozlała żrący płyn. Jedna z pracownic teatru została poparzona. Wdarli się również na widownię, kilka metrów ode mnie".
Ostaszewska nie kryje oburzenia. "Co jeszcze musi się zdarzyć aby zdelegalizować ONR?!" – pyta i demonstrację ONRowców nazywa terroryzmem. "Terroryzm – użycie siły lub przemocy fizycznej przeciwko osobom lub własności z pogwałceniem prawa, mające na celu zastraszenie i wymuszenie na danej grupie ludności (...) ustępstw w drodze do realizacji określonych celów" (Wikipedia) Czy właśnie nie to zdarzyło się w sobotę w Teatrze Powszechnym w Warszawie?” – pisze.

Aktorka uważa, że każdy ma prawo do własnej opinii. Jednocześnie sprzeciwia się stosowaniu przemocy. "Dziękuję wszystkim protestującym za solidarność z artystami, za walkę o wolność w sztuce, wolność słowa” – podsumowuje.

Przeczytaj też: Warszawa z lotu ptaka. Obcokrajowcy oszaleli na punkcie tego filmu: "wzruszyłam się do łez"

Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.