Trwa ładowanie...
Luiza Poreda
15-09-2013 09:59

Miał pierwszeństwo, jednak sąd uznał go za winnego

Jest wyrok w sprawie wypadku, jaki miał miejsce w 2011 roku na ulicy Puławskiej

Miał pierwszeństwo, jednak sąd uznał go za winnego
d3g8kr2

Do tego wypadku doszło w piątek 6 maja 2011 roku, na ulicy Puławskiej. Był wczesny wieczór, dobra widoczność, na Puławskiej było pusto. Srebrny mercedes E 6.3 AMG - który osiąga szybkość 100 km/h w pięć sekund - z piskiem opon skręcił w nią z ulicy Odyńca. Zarzuciło go tak mocno, że znalazł się na lewym pasie.

Przed mercedesem jechał nissan. - Zobaczyłem go w ostatniej chwili, wyrósł jakby spod ziemi. Na moich oczach dosłownie wbił się w mały, czarny samochód - relacjonował policji jego kierowca. Tym małym czarnym samochodem był opel astra, którym jechało małżeństwo w średnim wieku.

Jak ustalono, mercedes jechał środkowym pasem z prędkością prawie 130 kilometrów na godzinę. Przed skrzyżowaniem z ul. Malczewskiego kierowca nagle zmienił pas na prawy, bo przed nim z normalną prekością jechał nissan. Dopiero wtedy zauważył opla, który skręcał w Malczewskiego. Nacisnął hamulec, jednak nie udało się uniknąć zderzenia.* Pasażerka opla zginęła na miejscu, kierowca niedługo potem zmarł w szpitalu. *Zgnieciony przez mercedesa opel uderzył w budynek stacji benzynowej i sunął dalej, zgarniając z chodnika pieszego. Ten również zginął. Poważnie ranny został też pasażer mercedesa.

d3g8kr2

Prokuratura chciała dla oskarżonego pięciu lat więzienia, pełnomocnik rodziny zmarłego pieszego wniósł aż o osiem lat, czyli maksymalną karę za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Z kolei pełnomocnik Dominika, syna zmarłych kierowcy i pasażerki opla, wymiar kary zostawił do uznania sądowi. Synowi zależało, aby sąd uznał całkowitą winę oskarżonego - mówił "Gazecie Wyborczej". Jednak obrona sugerowała, że kierowca opla przyczynił sie do wypadku skręcając w lewo, a kierujący mercedesem Paweł Cz. jechał co prawda za szybko, jednak miał pierwszeństwo. Proszono o wyrok w zawieszeniu.

Paweł Cz. nie przyznał się do winy, nigdy też nie przeprosił rodzin ofiar wypadku.

Sąd uznał ostatecznie, że to oskarżony ponosi wyłączną odpowiedzialność za ten wypadek i jego tragiczne skutki. "Sąd nie rozumie, jak można się poruszać z taką prędkością w takim miejscu. Przecież obok toczyło się normalne życie. Ktoś jechał rowerem, ktoś samochodem. Chodnikiem, stosunkowo wąskim, spacerował ojciec z dziećmi."

Paweł Cz. został skazany na 4,5 roku więzienia, odebrano mu również prawo do prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na 10 lat. Będzie też musiał pokryć koszty procesu, pełnomocników strony przeciwnej i wypłacić 40 tys. złotych osieroconemu Dominikowi - synowi małżeństwa, które zginęło w wypadku.

d3g8kr2
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3g8kr2