Młodzi się wkurzyli. "Euforia jest przedwczesna. Nasze państwo jest wyjałowione"

Rozmowa z inicjatorem ruchu "Młodzi 2017".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Młodzi się wkurzyli. "Euforia jest przedwczesna. Nasze państwo jest wyjałowione"

- Kaczyński jest sprawcą całego zła, odpowiada za dewastację Polski. Po PiS-ie nasze państwo będzie tak zniszczone i wyjałowione, że kolejna kadencja będzie odbudowywaniem Polski. Potrzebne jest świeże, nowe spojrzenie. Głos młodych ludzi był do tej pory ignorowany - mówi w rozmowie z WawaLove.pl Artur Sierawski, inicjator ruchu "Młodzi 2017".

"Młodzi 2017" zorganizowali protest przeciwko reformie sądownictwa p**rzed domem prezesa PiS na warszawskim Żoliborzu w ubiegłą sobotę. Po drugiej stronie domu odbyła się demonstracja działaczy "Gazety Polskiej”.**

WawaLove.pl: Prezydent zawetował ustawę o KRS i Sądzie Najwyższym. Możemy być spokojniejsi?

Artur Sierawski: Euforia jest przedwczesna. To są dwa weta, a nie trzy. Polacy szybko zapomnieli, że prezydent kilkakrotnie złamał konstytucję. Rozmontował Trybunał Konstytucyjny. Dzisiaj mówi górnolotnie. Zobaczymy, czy nie skończy się na obietnicach. Poza tym Sejm może odrzucić weto prezydenta większością trzech piątych głosów. Więc PiS może je obalić razem z Kukiz’15.

- Czyli nie ma się z czego cieszyć?

- Na pewno nie powinniśmy odpuszczać i schodzić z tonu. Prezydent czuje presję społeczeństwa. Był zaniepokojony i zdenerwowany w szczególności kiedy odnosił się do protestów. Wspomniał też naszą manifestację zorganizowaną przed domem Jarosława Kaczyńskiego w ubiegłą sobotę. Musimy być czujni, bo PiS może nas zaskoczyć.

- Jeszcze bardziej?

- Kaczyński razem z panem Ziobro i Macierewiczem mogą posunąć się dalej. Zastanawia mnie, czemu pan Macierewicz jest tak wyciszony. Moim zdaniem to cisza przed burzą.

- Czym jest ruch "Młodzi 2017"?

- To nieformalna grupa stworzona przez 20- i 30-latków. Działamy od ponad roku. Pierwsze demonstracje zorganizowaliśmy przed Trybunałem Konstytucyjnym w grudniu 2015 roku. Już wtedy zdecydowaliśmy się działać. Z kolei pomysł założenia facebookowego fanpage’a "Młodzi 2017" i demonstracji pod domem Jarosława Kaczyńskiego powstał kilka dni temu. Nie jesteśmy związani z żadną partią czy organizacją, jak zarzucają nam niektórzy. Jesteśmy młodymi, niezależnymi ludźmi, którzy pracują i studiują. Będziemy chcieli przedstawić własną wizję Polski.

- Czemu protestowaliście akurat pod domem prezesa PiS?

- Bo to on jest sprawcą całego zła, odpowiada za dewastację naszego państwa. To on demoluje system prawny i niszczy konstytucję. Osoby, które wykonują jego polecenia, jak minister Macierewicz, Ziobro, premier Szydło, są marionetkami w jego rękach. Kaczyński pociąga za wszystkie sznurki i to on musi poczuć na własnej skórze presję społeczną. Na co dzień jest nieosiągalny. A w sobotę mógł poczuć, że obywatele przychodzą do niego. A było nas sporo, bo ponad 1000 osób.

- A jeśli te protesty jeszcze bardziej go rozwścieczą?

Może tak być. Ale będziemy próbować każdej formy protestu. Nie chcemy, żeby one były jałowe. Będziemy zgłaszać własne propozycje i postulaty. Po PiS-ie nasze państwo będzie tak zniszczone i wyjałowione, że kolejna kadencja będzie odbudowywaniem Polski. Polsce potrzebne jest świeże, nowe spojrzenie na to, co się dzieje. Powinno być nowe otwarcie.

- Co chcecie zmienić?

- Przede wszystkim nie zgadzamy się na niszczenie tego, czego dokonano przez ostanie 25 lat. Ale nie mówimy też, że system, który mieliśmy do tej pory, był idealny. Widzimy wiele patologii poprzednich władz, nie tylko koalicji PO-PSL. Chcemy wywierać presję na władzę. Taki ruch kontroli obywatelskiej rządzących nie powinien zakończyć się wraz z przegraną partii rządzącej i wygraną opozycji. Nie wiadomo, jak zachowają się kolejne partie i czy dotrzymają obietnic i odkręcą ten bajzel, który zafundował nam PiS. Dzisiaj opozycja protestuje, a kto wie, czy te ustawy, które są przepychane przez PiS nie będą na rękę kolejnym partiom rządzącym. Taki czujnik bezpieczeństwa powinien istnieć niezależnie od tego, kto rządzi.

- Czy rzeczywiście w podczas sobotniego protestu doszło do przepychanek z działaczami "Gazety Polskiej", którzy przyszli pod dom Kaczyńskiego, aby pokazać mu swoje wsparcie?

- To jest wielkie kłamstwo ze strony różnych portali. Żadnych starć z klubem "Gazety Polskiej" nie było. Byliśmy po dwóch różnych stronach domu. Oni przynieśli lepsze nagłośnienie i próbowali nas przekrzyczeć. A było ich 10-12 osób. Dążyli do konfrontacji. Na ich twarzach było widać agresję i gotowość do rzucenia się na nas. Myślę, że chcieli nas sprowokować.

- Policja zatrzymała wtedy chłopaka, który używał megafonu. Powodem miało być zakłócanie porządku.

- To był uczestnik demonstracji. Przyjechał z Łodzi. Policja zabrała go na komisariat i dokonała czynności służbowych. Dostał mandat w wysokości 200 złotych za zakłócanie miru domowego. Potem policja odtransportowała go na miejsce. Wrócił na protest. Poszliśmy razem pod Sąd Najwyższy.

- Niektórzy politycy i publicyści zarzucali młodym bierność i brak zainteresowania bieżącą sytuacją polityczną.

Nie zgadzamy się z tym. Głos młodych ludzi był ignorowany. Być może politycy nie chcieli widzieć młodych, bo czuli zagrożenie z ich strony. Przyznam, że znam wiele młodych osób, które chciały działać w organizacjach politycznych. Sami przyznają, że byli szybko tłamszeni przez liderów. W partiach politycznych jest beton, młode osoby nie są dopuszczane do głosu. Na scenie politycznej jest kilka osób, które mają ciekawe pomysły np. Trzaskowski, Budka, Gasiuk-Pihowicz. Ale ich nie słychać. Na pierwszym miejscu są liderzy.

Rozmawiała Katarzyna Zając

Przeczytaj też: Obrońcy Jarosława Kaczyńskiego też wyszli na ulice. Ale jest jedna różnica

Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.