Nie będzie "Bić k...y i złodziei". MZA usuwa spoty. "GP": będzie wniosek do prokuratury

MZA: "reakcja pasażerów komunikacji skłoniła nas do podjęcia decyzji"
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nie będzie "Bić k...y i złodziei". MZA usuwa spoty. "GP": będzie wniosek do prokuratury

Spółka Miejskie Zakłady Autobusowe (MZA) zdecydowała się usunąć spoty "Gazety Polskiej" z nośników w warszawskich autobusach. Spółka informuje, że miało to miejsce po protestach pasażerów. "Gazeta Polska" zamierza złożyć wniosek do prokuratury.

1 marca ukazał się pierwszy numer "Gazety Polskiej" w zmienionej szacie graficznej. Zmianie layoutu towarzyszyła kampania promocyjna. Tygodnik reklamowały m.in. w spoty, w których padały hasła: "Tygodnik. Bić k... i złodziei" (w spotach hasło również było wykropkowane); "Tygodnik. Lepszego sortu", "Tygodnik. Bez resortowych dzieci" oraz "Tygodnik. Cześć i chwała bohaterom". Spoty emitowane były na nośnikach w komunikacji publicznej, m.in. w warszawskich autobusach, pociągach SKM i w tramwajach (w tramwajach emitowano tylko spoty z trzema ostatnimi hasłami).

"Nawiązują do nienawiści"

Miejskie Zakłady Autobusowe podjęły decyzję o usunięciu spotu reklamowego z autobusów. W piśmie z 3 marca br. do spółki Metromedia zarządzającej nośnikami w pojazdach komunikacji publicznej, przedstawiciele MZA napisali, że spoty "nawiązują do nienawiści, przemycają obraźliwe treści oraz naruszają przyjęte zasady współżycia społecznego".

W odpowiedzi na to pismo redaktor naczelny "Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz zadecydował o skierowaniu wniosku do prokuratury i sądu. "Nasi prawnicy w tym momencie przygotowują pismo w sprawie przekroczenia uprawnień przez urzędników warszawskiego Ratusza oraz Prezydent m.st. Warszawy Hannę Gronkiewicz-Walz, które zostanie skierowane do prokuratury. Jednocześnie składać będziemy wniosek z powództwa cywilnego do sądu o odszkodowanie" - poinformowała w poniedziałek Aleksandra Świkszcz, odpowiedzialna w "GP" za PR.

Rzecznik MZA Adam Stawicki wyjaśnił, że "Miejskie Zakłady Autobusowe podjęły decyzję o wstrzymaniu spotu z powodu uwag zgłaszanych za pośrednictwem Zarządu Transportu Miejskiego przez pasażerów komunikacji miejskiej". "Spółka jest jednak skłonna do przywrócenia emisji spotu po usunięciu kontrowersyjnej planszy zawierającej słowa "bić k i złodziei". Stawicki dodał, że MZA nie będą pobierały opłaty za dotychczasową emisję spotu, a reszta kampanii może być zrealizowana zgodnie z planem po usunięciu kontrowersyjnej planszy.

Skłoniła reakcja pasażerów

"Miejskie Zakłady Autobusowe są otwarte na różne treści reklamowe przeznaczone do emisji w autobusach, natomiast zdarza się brak zgody na emisję z racji użycia treści nagannych moralnie lub wulgarnych (dostęp do treści na monitorach mają osoby niepełnoletnie)" - wyjaśnił rzecznik MZA.

Jak dodał, MZA podjęły decyzję o emisji spotu nie widząc w nich treści obraźliwych lub raniących uczucia. "Jednak reakcja pasażerów komunikacji wyrażona w piśmie Zarządu Transportu Miejskiego, skłoniła nas do podjęcia decyzji o wstrzymaniu emisji i przesłania stosownego pisma do firmy Metromedia" - podkreślił.

Świkszcz wyjaśniła, że hasło "Bić k... i złodziei" to cytat z Józefa Piłsudskiego, który "w rozmowie z ówczesnym ministrem Spraw Zagranicznych, Aleksandrem Skrzyńskim, takimi słowami scharakteryzował program partii, którą miał zakładać".

i przypominają, że to za czasów k.... i złodziei z dług publiczny przekroczył bilion zł.
I cały czas rośnie.
— Phil Backensky (@Phil_Backensky)

Przeczytajcie też:  Kolejny protest w "Miau Cafe". "Nie odpuścimy"

Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.