Trwa ładowanie...
d29tj7l

Niepełnosprawni oszukani przez fundację. Wyłudzono ponad milion złotych

W całej sprawie powołano aż 111 świadków. PFRON twierdzi, że takie historie nie są wyjątkiem i zdarzają się coraz częściej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Niepełnosprawni oszukani przez fundację. Wyłudzono ponad milion złotych
d29tj7l

Warszawska fundacja oszukała osoby niepełnosprawne, którym oferowała pracę. Wyłudzenia sięgają ponad miliona złotych. W sprawie zarzuty usłyszały dwie osoby.

W Polsce niepełnosprawnym ciężko jest znaleźć pracę. Z różnych powodów pracodawcy niechętnie patrzą na takie osoby i nie chcą ich zatrudniać. Dlatego, gdy pojawia się jakakolwiek szansa, to niepełnosprawni starają się z niej skorzystać. Tak zrobił np. 32-letni Łukasz, który porusza się na wózku. Fundacja znana mu jako "Akademia Ponad Granicami", mieszcząca się w prywatnym domu przy ulicy Żwanowieckiej w warszawskim Miedzyszynie , zaoferowała zarówno jemu, jak i jego koleżance Ani i koledze Michałowi pracę. Miała ona polegać na roznoszeniu ulotek.

Łukasz i jego znajomi postanowili przyjąć tę propozycję. Na początku wszystko było w porządku, cała trójka jeździła na imprezy plenerowe i tam rozdawała ulotki. Problem pojawił się, gdy nadszedł czas zapłaty. Łukasz dostał jedynie 600 zł. Zadzwonił do fundacji i usłyszał, że jego dokumenty "gdzieś się zawieruszyły". Początkowo odpuścił, ale później razem ze znajomymi poprosił o pomoc wolontariuszkę w ośrodku, w którym są rehabilitowani. Wszyscy chcieli rozliczyć PIT-y.

d29tj7l

*Wyłudzenie i chęć przekupstwa *

- Młodzież poprosiła mnie o pomoc. Wiem, bo trochę orientuję się w tych sprawach, że niepełnosprawni mogą zarobić do 3 tys. w ciągu roku, żeby nie mieć żadnych problemów z rentą. Kiedy przyjrzałam się ich dokumentom stwierdziłam, że dobrze zrobili, bo zarobili dokładnie tyle, ile mogli. Wtedy spojrzeli na mnie dziwnym wzrokiem i przyznali, że dostali po 400 czy 600 zł. Na co ja im odpowiedziałam, że mają przecież rozliczenie - mówi Wanda, wolontariuszka, w rozmowie z Wirtualną Polską.

Wszyscy postanowili udać się do siedziby fundacji, aby wyjaśnić sprawę. - Poprosiłam o pokwitowanie, że młodzież zarobiła tyle, ile wynika z PIT-u. Księgowa nie chciał mi nic wypisać - dodaje Wanda.

W końcu udało im się spotkać z jednym z szefów fundacji. - Ten pan usłyszał od nas, że bez pieniędzy lub prawdziwych dokumentów nie wyjdziemy. Chwilę pomyślał. Po czym wyciągnął z portfela pieniądze i dał nam do ręki po tysiącu złotych - twierdzi Łukasz w rozmowie z Wirtualną Polską. - Powiedział też, żebyśmy nie mówili o tym skarbówce. Przyznaję, że nie donieśliśmy, ale chyba znalazł się ktoś kto ją powiadomił, bo pewnego dnia przyjechało do mnie do domu Centralne Biuro Antykorupcyjne - dodaje.

d29tj7l

Zarzuty i 111 świadków

Okazało się, że prezesi fundacji Maja D.-B. i Maciej B. usłyszeli zarzuty z art. 286. § 1. kodeksu karnego. Chodzi próbę osiągnięcia korzyści majątkowej przy udziale innych osób poprzez wprowadzenie ich w błąd. Podejrzanym grozi za to kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. W piśmie z sądu z grudnia 2016 roku jest mowa o 111 świadkach w tej sprawie. Poszkodowanym jest PFRON.

- Maja D.-B. jest oskarżona o wyłudzenie dotacji na kwotę ok. 426 tys. zł, a Maciej B. na kwotę ok. 585 tys. zł. Zarzuty w przypadku obu osób obejmują okres od 1.12.2010 roku do 31.05.2012 r. - poinformowała Wirtualną Polskę Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

Jak twierdzi PFRON takie sytuacje zdarzały się już nieraz. Dlatego niepełnosprawni powinni zgłaszać na policję wszelkie nieprawidłowości w tego typu sprawach.

d29tj7l

Źródło: WP.pl/Wawalove.pl

Przeczytaj też: Koleje Mazowieckie. Remonty jeszcze przez wiele lat

d29tj7l

Podziel się opinią

Share

d29tj7l

d29tj7l