Trwa ładowanie...

Nowe miejsca: Szynk Praski

Dintojra doliniarza, struganina z krowy i kark szmondaka

Share
Nowe miejsca: Szynk Praski
d1lmopo

"Żur z białą z białą kiełbachą na zakwasie - wszystko prócz jaj robione na miejscu" - czytam w menu nowootwartego Szynku Praskiego. To menu to lepszy podręcznik gwary i kuchni starowarszawskiej, a czyta się je prawie tak dobrze jak Wiecha! Szynk Praski to nowa restauracyjka na praskiej ulicy Stalowej, w budynku, który swoją historią zobowiązuje!* To właśnie tutaj w lipcu zeszłego roku odkryto ponadstuletnie szyldy, wśród nich m.in. reklamę salonu fryzjerskiego i napis "Piwo" pisany cyrylicą.*

Pan Mariusz, który otworzył to miejsce ze swoją mamą, przygotowywał się do otwarcia przez rok. Nie tylko gromadził elementy staroświeckiego wystroju, stare fotografie, warszawskie szlagiery, ale także uczył się gwary praskiej i przede wszystkim gromadził stare warszawskie przepisy, udoskonalał je i dostosowywał do współczesnych warunków. Jako pasjonat dobrej kuchni, a dobrej, nie znaczy wyrafinowanej, nie zgadzam się na półśrodki - mówi -* jeśli decyduję się podać żurek, to proces jego produkcji zaczyna się w młynie, skąd kupuje mąkę. Robię kwas, jadę po wiejskie jaja i wytwarzamy kiełbasę do tego żurku...* Jeśli podaje głupi chleb ze smalcem, to znów wracam do młyna po mąkę tylko po to, by samemu ten chleb wypiec. Jego mama przyznaje, że chleb wychodzi im dużo drożej niż zwykły produkt z piekarni, ale cieszą się, że jest dokładnie taki, jak ma być.

Szynk Praski reklamuje się dość pretensjonalnym hasłem: "Miejsce, gdzie spotykają się przyjaciele". Ale właśnie na przyjazną, luźną atmosferę stawiają tu właściciele. Pięć ustawionych ściśle koło siebie stolików to raczej nie jest miejsce na romantyczną randkę. Chociaż wczoraj przyszła tu para na randkę, siedzieli tam w rogu przez kilka godzin i przez ten czas zjedli 12 tatarów! - śmieje się kelnerka. Mamy otwarte od tygodnia, a znam historie życia połowy stałych gości lokalu - mówi pan Mariusz - Wiem, jak nazywa się ich żona, jaką wódkę, jak podaną pija i dlaczego. Zauważyłem, że ludzie zaczynają lubić to miejsce i wpadają choćby się przywitać. Przychodzą do nas aktorzy, reżyserzy, miłośnicy Pragi, ale i szalona babcia, która woła: "niuniuś usmaż mi szybko kotleta i daj tej dobrej orzechowej wódki, bo mnie żołądek boli".

d1lmopo

Pyzy podane w słoiku jak na Różycu podbijają moje serce, podobnie jak zamówiony przeze mnie gołąbek o wdzięcznej nazwie - "Przysmak Balcerkowej zielona Warszawa". Dlaczego Balcerkowej? - nie mogę skojarzyć nazwy, więc pytam, o co chodzi.* Balcerkowie z "Alternatywy 4" zostali przecież przeniesieni z Pragi. No i hodowali gołębie* - śmieje się pan Mariusz. Jedyne, co mnie w tym wszystkim martwi, to ceny. Pyzy w słoiku to 13 zł, gołąbek z dodatkami 25 zł. Pan Mariusz przyrównuje to do ceny McDonalda, ale ja boję się, czy Praga też tak to będzie widzieć. I czy doceni ogrom trudu i serca, jaki wkładany jest w przygotowanie "bab kartoflanych z bokiem wieprza" czy "fest krokietów szopenfeldziarza"...

Szynk Praski,
Stalowa 37, Praga Północ
cena dania głównego: 10-30zł
pon-czw: 13:00 - 22:00
pt-sb: 13:00 - 00:00

nd: 13:00 - 21:00

d1lmopo
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1lmopo