WP

Oblali pomnik czerwoną farbą, za czyszczenie zapłacą warszawiacy. Policja: nie możemy zatrzymać sprawców

Adam Słomka wraz z grupą kilku osób pomazali czerwoną farbą pomnik Wdzięczności Żołnierzom Armii Czerwonej w parku Skaryszewskim. Policja zakwalifikowała to jako wykroczenie. - A sprawców wykroczenia nie zatrzymuje się - mówi rzeczniczka praskiej policji.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Akcja zorganizowana przez KPN-Niezłomni i SW
Akcja zorganizowana przez KPN-Niezłomni i SW (Adam Słomka, Fot: Adam Słomka)
WP

W sobotę po południu kilka osób pojawiło się w parku Skaryszewskim na Pradze Południe z puszkami czerwonej farby. Bez pośpiechu namalowali czerwone kotwice Polski Walczącej i zamalowali napis w języku rosyjskim. Nagrali całą akcję i opublikowali film w sieci. Widać na nim jak Adam Słomka, lider KPN-Niezłomni i działacz opozycji demokratycznej w Polsce Ludowej, instruuje innych jak mają malować pomnik.

Na miejsce wezwano policję. Gdy funkcjonariusze pojawili się w parku, Adam Słomka i kilka innych osób odpowiedzialnych za zniszczenie pomnika byli jeszcze na miejscu. - Zostali wylegitymowani i wręczono im wezwania na przesłuchanie. Potem zajmie się nimi sąd. Najprawdopodobniej będą to czynności w kierunku wykroczenia - mówi Joanna Węgrzyniak z komendy rejonowej na Pradze Południe.

Wyjaśnia, że mężczyzn nie można było zatrzymać. - Sprawców wykroczeń nie zatrzymuje się. Robi się to tylko w sytuacji, kiedy nie mamy potwierdzonej tożsamości, bądź jeśli istnieje potrzeba w trybie przyspieszonym doprowadzenia ich do sądu. W tym przypadku nie namalowano żadnych obraźliwych elementów na pomniku, to najprawdopodobniej uszkodzenie - tłumaczy Węgrzyniak.

WP

Adam Słomka w rozmowie z WawaLove skomentował całą sprawę. - Chcemy likwidacji wszystkich symboli radzieckiej okupacji w Polsce. Szczególnie oburzające jest to, że stoją jeszcze w Warszawie. Dlatego przeprowadzamy różne akcje – mówi Adam Słomka.

Słomka zastanawia się nad innym sposobem protestowania. - Moglibyśmy, jak powstańcy śląscy, wysadzić pomnik materiałem wybuchowym. Ale myślę, że łagodne metody na razie wystarczą - przyznaje.

Pytam, czy zdają sobie sprawę z konsekwencji. - Prowadzimy takie akcje od 1991 roku. Do tej pory zlikwidowaliśmy kilkaset pomników, ostatnio jeden w Katowicach. Jesteśmy dosyć skuteczni, więc warto mieć drobne problemy, a wykroczenie to nie żadna duża sprawa. Poza tym to nie jest żaden pomnik, więc nie ma mowy o wandalizmie. To są nielegalne obiekty. Nie rozumiem, dlaczego mają nas przesłuchiwać. Powinni ścigać Hannę Gronkiewicz-Waltz za to, że nie likwiduje tych pomników - oburza się Słomka.

WP

Kto za to zapłaci?

Pomnik upamiętnia żołnierzy radzieckich poległych jesienią 1944 roku w walkach o Pragę. Monument wzniesiono w miejscu grobu 26 żołnierzy dwa lata później. W 1968 roku ekshumowano ciała żołnierzy, a pomnik przeniesiono w głąb parku. Na tablicy wyryto napis: "Wieczna chwała bohaterom Armii Czerwonej, poległym w walkach o wyzwolenie stolicy Polski Warszawy".

Zgodnie z tzw. ustawą dekomunizacyjną pomniki upamiętniające osoby, organizacje, wydarzenia lub daty, symbolizujące komunizm lub inny ustrój totalitarny, powinny zniknąć do 31 marca 2018 r. Skontaktowaliśmy się z Biurem Architektury i Planowania Przestrzennego Warszawy, aby dowiedzieć się, jaki los czeka pomnik. Przekierowano nas do Magdaleny Łan, rzeczniczki prasowej stołecznego ratusza. - Nie po raz pierwszy ten pomnik został zniszczony. Za każdym razem jest czyszczony. Park Skaryszewski jest zarządzany przez Zarząd Zieleni, więc to oni muszą o niego zadbać - mówi Łan.

Mariusz Burkacki z Zarządu Zieleni wyjaśnia, że, owszem, administrują terenem parku Skaryszewskiego, ale samym pomnikiem zajmuje się Urząd Dzielnicy Praga Południe. - To dzielnica odpowiada za wyczyszczenie pomnika - dodaje Burkacki.

WP

Dzwonimy do urzędu na Pradze Południe. Rzecznik wyjaśnia, że ekipa sprzątająca już powinna być na miejscu (tj. ok. godz. 12.30). Dodaje, że za każdorazowe czyszczenie pomnika płacą warszawiacy. - To z ich podatków idą pieniądze na likwidowanie aktów wandalizmu. Rocznie to ok. 20 tysięcy złotych. W roku 2017 wyniosło to dokładnie 19 799,95 zł - mówi Andrzej Opala.

Widzisz coś ciekawego? Masz zdjęcie, filmik? Prześlij nam przez Facebooka na wawalove@grupawp.pl lub dziejesie.wp.pl

Przeczytaj też: "Wyrzucali go z pracy dwa razy za to, że jest wesoły". Poznaj historię kierowcy MZA

Polub WawaLove
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP