Paszyński odpowiada minister Zalewskiej: samorządy nie chcą zarabiać na dzieciach

Wiceprezydent odniósł się do listu, który minister edukacji wystosowała do dyrektorów przedszkoli i szkół podstawowych.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Paszyński odpowiada minister Zalewskiej: samorządy nie chcą zarabiać na dzieciach

22 lutego 2016 r. dyrektorzy przedszkoli i szkół podstawowych z oddziałami przedszkolnymi otrzymali list podpisany przez panią minister Annę Zalewską. Przypomina w nim, że organizacja wychowania przedszkolnego należy do zadań własnych gmin, które są zobowiązane do zapewnienia miejsc w placówkach wychowania przedszkolnego dla wszystkich uprawnionych dzieci.

- Na dofinansowanie zadań w zakresie wychowania przedszkolnego gmina otrzymuje dotację celową z budżetu państwa. Roczna kwota dotacji z budżetu państwa przypada na każde dziecko korzystające z wychowania przedszkolnego na obszarze gminy, bez względu na czas jego przebywania w przedszkolu. Oznacza to, że gmina otrzymuje dotację również na dzieci, które korzystają tylko z ustalonego przez radę gminy bezpłatnego nauczania, wychowania i opieki (nie krótszego niż 5 godzin dziennie), a także na dzieci korzystające z wychowania przedszkolnego w niepublicznych przedszkolach, oddziałach przedszkolnych w szkołach podstawowych oraz innych formach wychowania przedszkolnego – czytamy w liście.

Minister Zalewska podkreśla, że z uwagi na przeprowadzoną zmianę dotyczącą przywrócenia wieku rozpoczynania obowiązku szkolnego od siedmiu lat, znaczna część sześciolatków pozostanie objęta wychowywaniem przedszkolnym.  

Sprawę skomentował Włodzimierz Paszyński, zastępca Prezydenta m. st. Warszawy. Jego stanowisko publikujemy w całości:

"Pani minister chętnie zarządza warszawską  oświatą, czego dowód dała w pierwszych dniach urzędowania, odwiedzając w  sposób niezapowiedziany liceum przy ul. Konopczyńskiego. Tym razem postanowiła zwrócić się bezpośrednio do dyrektorów, z pominięciem władz samorządowych, które prowadzą te placówki.

Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zarówno we wspomnianym liście, jak w licznych wystąpieniach medialnych, pani minister opowiada o finansowaniu przedszkoli przez państwo. Chyba nie wie o czym mówi… Wbrew jej sugestii samorządy nie chcą „zarabiać na dzieciach”. W Warszawie łączne wydatki na dzieci w przedszkolach i oddziałach przedszkolnych wyniosą w 2016 roku prawie 650 mln zł, z czego do przedszkoli publicznych trafi 490 mln zł, a 160 mln zł do przedszkoli niepublicznych.

Tymczasem środki przekazane przez MEN to ok. 85 mln zł, co pokrywa 13 proc. wydatków. Krótko mówiąc, pani minister funduje w roku małym warszawiakom 6 tygodni pobytu w przedszkolu. Roczny koszt utrzymania dziecka w warszawskim przedszkolu wynosi ponad 11 tys. zł. W tej kwocie środki z MEN to 1370 zł.   

Zadziwia wiara pani minister w dostępność miejsc w placówkach niepublicznych. W Warszawie, co nas cieszy, jest ich rzeczywiście dużo. Za pobyt dziecka w niepublicznym przedszkolu od 800 do 2 tys. zł. płacą rodzice (plus często kilkusetzłotowe tzw. „wpisowe”); budżet miasta dopłaca do każdego dziecka ponad 730 zł miesięcznie.  
Miasto, organizując konkursy, „kupuje” miejsca w przedszkolach niepublicznych na warunkach określonych w ustawie o systemie oświaty, czyli takich, jakie obowiązują w naszych placówkach.

W tym roku udało się w ten sposób pozyskać około 400 miejsc. Niestety, tylko niewielka część przedszkoli niepublicznych bierze udział w konkursach, ponieważ skutkuje to rezygnacją z pobierania wysokich opłat od rodziców i koniecznością dostosowania się do wysokiego standardu organizacyjnego obowiązującego w placówkach prowadzonych przez miasto. Większość przedszkoli niepublicznych oczekuje od samorządu wyższych dopłat niż ponoszone na dzieci w przedszkolach publicznych.

Czyżby więc pani minister zachęcała samorządy do wspierania ze środków publicznych placówek prywatnych i uważała, że „dobrą zmianą” jest brak miejsc dla trzylatków w tym roku i zapewne w latach następnych...? Jeśli nawet tak jest, to samorząd warszawski zrobi wszystko, co w jego mocy, by te miejsca zapewnić – w trosce o dobry rozwój dzieci i z myślą o ich rodzicach, którzy oczekują od miasta tworzenia warunków pozwalających pogodzić role rodzinne i zawodowe.

Wszystkie działania podejmowane przez samorząd warszawski są zgodne z obowiązującym prawem. List pani minister, przypominający o nadzorze wojewody i kuratora nad ich legalnością, jako żywo przypomina praktykę lat słusznie minionych, kiedy władza próbowała zarządzać poprzez strach. Wtedy nie wyszło, teraz też nie będzie łatwo…"

Przeczytaj też: Zdemolował samolot do Tel Awiwu, bo nie spodobał mu się film

Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.