Trwa ładowanie...
d2e3h5t

Protesty pod Senatem i działania Policji. "To mnie zmroziło" [ROZMOWA]

Sytuacja na Wiejskiej jest coraz bardziej napięta. Barierki, kordony policji - agresja po obu stronach z dnia na dzień przybiera na sile. Najgorzej jest w nocy. To wtedy dochodzi do scen, które mogą budzić co najmniej wątpliwości. Udało nam się porozmawiać ze świadkiem jednego z incydentów.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Funkcjonariusze dostali zadanie odseparowania konkretnych osób od protestujących
Funkcjonariusze dostali zadanie odseparowania konkretnych osób od protestujących (Facebook.com, Fot: Bartek Banaszak)
d2e3h5t

Kontrowersje związane z siłowymi zajściami pod Sejmem i Senatem są jak najbardziej uzasadnione. Funkcjonariusze wiedzą, że każde użycie przymusu bezpośredniego będzie wyolbrzymiane przez protestujących i media. Wie o tym garstka osób ze stojącego pod rządowymi budynkami tłumu, które potrafią w napływie emocji bez wahania rzucić wulgaryzmem w stronę funkcjonariuszy. Reszta łatwo podchwytuje tego typu zachowania, co nie wpływa dobrze na obniżenie temperatury tych zgromadzeń.

O mieszanych uczuciach w stosunku do protestujących pisał już m.in. Dawid Krawczyk na łamach "Krytyki Politycznej". Nie broni on bynajmniej sposobu, w jaki mundurowi potraktowali Dawida Winiarskiego w piątek 20 lipca. Jednak zdaniem Krawczyka doszło do kilku przekłamań, które tylko dolały oliwy do ognia. Reporter "Krytyki politycznej" uważa też, że sprzeciw wobec polityki rządu jest słuszny. Ale gdy przybiera on formy polegające na otwartej walce z policją, można spodziewać się odwrotnego efektu do zamierzonego. Czyli ośmieszenia protestujących lub jeszcze większej agresji na ulicach.

Oczywiście ten kij ma dwa końce. Postanowiliśmy więc zapytać jednego z obecnych pod Senatem w ostatni wtorek (24 lipca) o to, co dokładnie się działo w momencie uchwalania przez rządzącą partię pakietu zmian w sądownictwie. Bartek Banaszak udał się tam z aparatem w dłoni i sfotografował pewien incydent. Czy można go uznać za uzasadnione czy kontrowersyjne zachowanie? Nie jest łatwo na to odpowiedzieć.

    Facebook.com
(Facebook.com, Fot: Bartek Banaszak)

WawaLove: Jak długo tam byłeś?

d2e3h5t

Bartek Banaszak: Kilka godzin. Najpierw ze znajomymi przyszliśmy w ciągu dnia, a później wróciliśmy pod wieczór. Byłem tam dwa razy – koło 18.00, potem po 21.00. Zostałem do 1.00 w nocy. Do sytuacji na kładce doszło tuż po 23.00.

Gdzie znajdowali się protestujący?

Główna scena była pod Senatem przy balustradzie, gdzie były wszystkie megafony i mówcy. Kładka, na której się znajdowałem, była jakby na uboczu. Przechodzi nad Górnośląską i można z niej obserwować wejście do Senatu, gdzie wyjeżdżają samochody.

Dlaczego tam się znalazłeś?

d2e3h5t

Najpierw byliśmy w tym głównym miejscu protestu, a potem odeszliśmy trochę na bok, żeby zobaczyć co się dzieje. Staliśmy tam kilka chwil. Na dole było bardzo dużo policji, która pilnowała wyjazdu z budynku. Mogło ich być kilkudziesięciu – około 80, może 100. Nagle, za naszymi plecami usłyszeliśmy, że coś się dzieje. Biegły dwie lub trzy dziewczyny, a przed i za nimi biegło kilku policjantów. Wyglądało to tak, jakby je „szczuli”…

    Facebook.com
(Facebook.com, Fot: Bartek Banaszak)

Co to znaczy?

Otaczali je z przodu i z tyłu, nie pozwalając iść tam, gdzie one chcą. Siedziały więc na schodkach tej kładki. Przyciskali je, ale bez kontaktu fizycznego, za nic nie łapali. Nie pozwolili im natomiast chodzić. Gdy jedna z nich zrobiła krok w lewo, to on poszedł w prawo, jakby kryli kogoś na boisku piłkarskim.

d2e3h5t

Jak do tego doszło?

W pewnym momencie zebrało się bardzo dużo policji i pobiegli za nimi (kobietami – przyp. red.), jakby przekazując sobie te konkretne osoby. To było na grzbiecie kładki. Myślę, że do akcji wkroczyło tam ze 20 funkcjonariuszy. Gdy w to miejsce przybiegła też znaczna grupa protestujących i zaczęła otaczać samych policjantów, usłyszałem krzyki: „Zostaw ją! Co robisz?!, Zostaw kobietę!”. Ludzie trzymali jednocześnie komórki wyciągnięte w stronę policjantów, nagrywając całe zajście i świecąc wbudowanymi lampkami po oczach.

Dopiero wtedy mundurowi rozluźnili ten uścisk i jakby „odpuścili”. Następnie przebiegli z powrotem na dolny teren przy barierkach Senatu. Potem zobaczyłem już leżące dziewczyny na ziemi, otoczone znowu przez grupę policjantów oraz przez ludzi, którzy próbują ich powstrzymać. Sytuacja powtórzyła się ze zdwojoną siłą. Nagle został wydany rozkaz do odwrotu i w okamgnieniu się rozeszli. Tak, jakby ktoś powiedział „zostawiamy”.

    Facebook.com
(Facebook.com, Fot: Bartek Banaszak)

Co było dalej?

d2e3h5t

One stały wraz ze swoimi znajomymi, którzy je trochę wybronili przez tymi policjantami i potem nie wiem, co się dokładnie stało. Ludzie po prostu zaczęli napierać na policję z okrzykami przeciwko nim.

Dlaczego Twoim zdaniem zatrzymano te kobiety?

One są znane policjantom z poprzednich demonstracji i wydaję mi się, że należą albo do Strajku Kobiet, albo do Obywateli RP. Oni musieli mieć na nie oko. Trochę taka historia, jak z tym Dawidem w zeszłym tygodniu. Wyciągasz jakąś osobę i znęcasz się nad nią psychicznie.

Co masz na myśli?

d2e3h5t

To nie jest tak, że oni (policjanci – przyp. red.) złapali je za ręce i nie chcieli puścić. Po prostu nie pozwalali przejść. Widać było, że wykonywali jakiś rozkaz. Przy czym robili to dosyć chaotycznie, bo reakcje ludzi były w stanie ich trochę odstraszyć. Ale jest to rozkaz na konkretną osobę.

To nie działa tak, że łapią kogoś, kto akurat rzucił kamieniem. Wybrali dwie osoby, o których wiedzieli, kim są i zaczęli je nękać. Postaw się w sytuacji kobiety, za którą chodzi 8 facetów i nie pozwala jej przejść. I wszyscy noszą mundury.

Jak policjanci reagowali, gdy odchodzili na bok z zatrzymanymi? Czy byli tam również młodzi funkcjonariusze?

Było widać takie zachowanie, jakiego oczekujesz zazwyczaj w przypadku zatrzymywania jakichś kryminalistów na ulicy: „Nie podskakuj, bo oskarżę cię o napaść na policjanta”, a to są czyny według mojej wiedzy dosyć srogo karane. Więc jak jesteś na takiej demonstracji, to masz świadomość, że nie musisz nic zrobić, a mogą cię oskarżyć o coś, za co jest dosyć „duży paragraf”.

d2e3h5t

Zachowanie tych policjantów wskazywało na to, że im to bardzo łatwo przychodzi. Jest bardzo cienka granica między tym, że w jednym momencie spisz sobie, potem idziesz na demonstrację, poszedłeś bronić kobiety i krzyczysz” Zostaw ją!”, stanąłeś koło niewłaściwego policjanta, on cię trochę szturchnie, ty go odeprzesz i oskarżą cię o napaść na policjanta. To jest tak proste.

    Facebook.com
(Facebook.com, Fot: Bartek Banaszak)

Jak się czułeś w tamtej chwili, gdy stałeś obok?

Wyglądało to złowrogo. Nagle, trochę z dala od kamer, w środku nocy, faceci, którzy „zasadzili się” na konkretną osobę, mogą wciągnąć cię w jakiś zaułek, gdzie nikt tego nie zobaczy, i wmówić ci, że napadłeś na policjanta. I może to się przydarzyć zupełnie każdemu, kto np. stanie w obronie szarpanej kobiety. Nie trzeba zrobić dużo. Czułem się zaniepokojony tym, że to się rzeczywiście dzieje, i że to się dzieje teraz. Nigdy wcześniej czegoś takie nie przeżyłem. To wygląda zupełnie inaczej niż to, co zobaczysz w internecie z czyichś filmików. To się dzieje wokół ciebie.

Moje główne odczucie jest takie: dopóki czytasz o tym w internecie, to jest abstrakcyjne, ale jeśli to zdarzy się koło ciebie, to zaczynasz rozumieć o co chodzi. Stoisz i nagle widzisz, że kilku facetów w mundurach biegnie w te i we w te za dwoma dziewczynami. Jesteś na uboczu, jest ciemno i wiesz, że im bardziej na uboczu, tym bardziej czują się bezkarni.

Podchodzisz bliżej żeby zrobić zdjęcia i słyszysz, jak młody policjant (wygląda na 19 lat) wmawia jakiemuś chłopakowi, że go popchnął. I wtedy czujesz o co chodzi. Jesteś kryminalistą, któremu mogą "przyklepać" dowolny czyn, jeśli tak zeznają. Stoisz na skraju tego wszystkiego i wiesz, że im dalej od latarni (tam jest park, gdzie nie ma ludzi i komórek), tym dalej się posuną.

A dlaczego mieliby nie założyć dźwigni tobie? Jeśli odpowiednio głośno będziesz protestował. Wygląda to na absolutne znęcanie psychiczne, nawet jeśli ci młodzi policjanci nie wiedzą w czym uczestniczą. Po prostu z perspektywy osoby, którą ścigają, to jest cienka granica między tym czy ludzie cię obronią, czy nie. I albo udało ci się uciec, albo leżysz poobijany na glebie i masz trawę w ustach.

    Facebook.com
(Facebook.com, Fot: Bartek Banaszak)

Widzisz coś ciekawego? Masz zdjęcie, filmik? Prześlij nam przez Facebooka na wawalove@grupawp.pl lub dziejesie.wp.pl

PRZECZYTAJ TEŻ: Policjant o tym, jak to jest stanąć oko w oko z protestującym. "Są agresywni, ale boimy się odzywać"

ZOBACZ WIDEO: Żakowski: wąż znalazł się pod Sejmem. Widocznie wcześniej obdzierał norki ze skóry

d2e3h5t

Podziel się opinią

Share
d2e3h5t
d2e3h5t