WP

Reklamy w kinie coraz dłuższe. Co na to warszawiacy? [WIDEO]

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Reklamy w kinie coraz dłuższe. Co na to warszawiacy? [WIDEO]
WP

Tydzień temu głośna była sprawa pewnego warszawiaka, który wybrał się do Multikina Ursynów na "Wałęsę. Człowieka z nadziei". Kino kazało widzom poczekać na zaplanowany seans dokładnie 45 minut - przez tyle czasu wyświetlano reklamy. O sprawie napisała "Gazeta Wyborcza".

Postanowiliśmy zapytać warszawiaków, czy tolerują ilość reklam, jaką serwują nam multipleksy. Wiele osób oczyywiście powiedziało, że zupełnie nie zgadza się z takim traktowaniem widza w dużych kinach. Jak więc bronimy się przed traceniem czasu w sali kinowej?

"Nie chodzę na filmy do multipleksów"

WP

Często zapominamy o tym, że obecnie mniejsze kina , także te studyjne, są nowoczesne, wyposażone w dobry sprzęt i przyjemność z oglądania filmu jest taka sama, jak w multipleksie. Skończyły się czasy, gdy małe kino było przestarzałe, z niewygodnymi fotelami. Dodatkowym atutem jest często nieduża sala oraz niepowtarzalny klimat tego miejsca. - Multipleksy omijam z daleka, nie tylko przez reklamy - mówi nam Dorota - jest tam głośno, tłoczno, często do kina trzeba się przedzierać przez tłumy klientów centrum handlowego. W niedużym, lokalnym kinie nie ma popcornu i rozwrzeszczanego tłumu. Tutaj można się delektować dobrym kinem.

Takie podejście i my popieramy. Zdecydowanie lepiej jest wspierać finansowo warszawskie kina z tradycją, niż wielkie multipleksy, w których ceny biletów są wysokie a reklamy długie - bo jakoś trzeba zarobić na utrzymanie tak wielkich powierzchni.

Na Bielanach rusza projekt "Kino za Rogiem"

"Nigdy nie przychodzę na czas"

WP

A co jeśli jednak wolimy multipleksy, albo po prostu takie właśnie kino mamy pod domem? Wiele osób wybrało... spóźnialstwo. - Zawsze przychodzę spóźniony do kina, bo wiem, że w ten sposób ominą mnie te nudy. Rozumiem, gdyby jeszcze chodziło o trailery - te oglądam chętnie. Ale zwykle sa to spoty różnych produktów, a tego mam dosyć na ulicach, w telewizji i internecie. Nie po to płacę za bilet, żeby mieć to samo w kinie - powiedział spotkany w centrum Warszawy Tomek. Podobną metodę stosuje większość zapytanych przez nas o zdanie osób.

"Zamiast iść do kina, zostaję w domu"

Niestety, reklamy skutecznie odstraszają część warszawiaków. Wielu z nich woli obejrzeć film w domu, nawet jeśli oznacza to, że nie zobaczą konkretnej produkcji jako jedni z pierwszych. - Nowsze filmy oglądam w domu, zeby uniknąć siedzenia w wielkiej sali, w hałaśliwym tłumie ludzi, patrząc na niekończące się reklamy. Do kina wpadam na małe, niepopularne pokazy, kiedy wiem, że w ciszy i spokoju, z zwykle bez reklam, mogę coś zobaczyć na dużym ekranie - opowiada Michał.

Kilka osób wypowiedziało się przed kamerą - zobaczcie, co powiedzieli.

WP
Polub WawaLove
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP