"Skończę studia, uczelnia da mi pracę". Nic bardziej mylnego

"Koledzy, którzy po gimnazjum poszli do zawodówki, pozakładali już rodziny i zarabiają trzy razy więcej ode mnie. Pięć lat mojej nauki pracodawca wycenił na 1500 zł netto"
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Skończę studia, uczelnia da mi pracę". Nic bardziej mylnego

Dzień otwarty Uniwersytetu Warszawskiego. Najdłuższe kolejki ustawiają się do stoisk, przy których prezentowane są oferty kierunków humanistycznych. - Dzień dobry chciałabym pracować w ambasadzie. Czy po państwa kierunku dostanę taką pracę? - pyta  przedstawicieli stosunków międzynarodowych jedna z maturzystek. - Takie myślenie świadczy o niedojrzałości młodych ludzi - mówi Wawalove.pl Jeremi Mordasewicz ekspert Konfederacji Lewiatan.

Wśród młodych ludzi wciąż panuje przekonanie, że studia zapewniają dobrze płatne zatrudnienie. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. - Studia nie gwarantują już bezpieczeństwa pracy oraz wysokiej pensji- tłumaczy Wirtualnej Polsce Krzysztof Inglot z firmy HR Work Service. Z kolei zdaniem Jeremiego Mordasewicza pewną inwestycją są tylko te studia, na których absolwentów zapotrzebowanie na rynku jest największe. - Przykładem takiego kierunku jest i**nformatyka, po której na 100 proc. znajdziemy dobrze płatną prac**ę - uważa ekspert. I dodaje, że przyszłość absolwentów nauk humanistycznych nie jest kolorowa. - Raczej nie będą oni zaliczali się do czołówki finansowej - stwierdza przedstawiciel Lewiatana. 

O tym, że studia nie gwarantują świetlanej przyszłości wie Marcin, absolwent politologii z Warszawy. - Koledzy, którzy po gimnazjum poszli do zawodówki, pozakładali już rodziny i zarabiają trzy razy więcej ode mnie. Pięć lat mojej nauki pracodawca wycenił na 1500 zł netto - żali się były student, a dziś pracownik agencji PR. Marcin i tak miał szczęście, że znalazł pracę. Gosia po studiach z filologii polskiej trafiła do rejestru bezrobotnych. - Myślałam, że jak skończę studia, to znajdę pracę. W mojej miejscowości nie potrzebują jednak nauczycieli. Będę próbowała się przebranżowić, co zajmie mi kolejne lata - tłumaczy. 

Zobacz także:  Warszawskie uczelnie na pierwszych miejscach światowego rankingu!

Kto jest winny sytuacji tych osób? - W wielu przypadkach rodzice. W czasach ich młodości studia były przepustką do lepszego życia. Dlatego projektując ścieżkę zawodową dla swoich dzieci, mimo dobrych chęci wprowadzili je w błąd - uważa Mordasewicz. Zdaniem przedstawiciela Lewiatana za problemy młodych ludzi odpowiadają również uczelnie wyższe. - Nauczyciele akademiccy zachęcali do wybierania kierunków, na których wykładali, a nie tych które oferowały duże możliwości na rynku pracy - uważa ekspert. I dodaje, że błędem studentów jest z kolei ich krótkowzroczność. - Decydują się na kierunki ciekawe, niekoniecznie atrakcyjne pod względem przyszłej pracy - mówi Mordasewicz. 

Co w takim razie gwarantuje dobrze płatną pracę? - Gdybym jeszcze raz miał wybierać, to przyłożyłbym się do ćwiczeń manualnych. Zawsze interesowałem się motoryzacją, jako mechanik finansowo mógłbym radzić sobie lepiej niż obecnie - mówi Marcin. O tym, że posiadanie fachu jest przepustką do dobrej pracy przekonują również eksperci. - Bardzo dobrze sprawdza się wykształcenie zawodowe lub techniczne - tłumaczy Inglot. I dodaje, że wśród ofert znajdujących się w bazie jego firmy, dominują dotyczące stanowisk produkcyjnych, gdzie wymagane jest wykształcenie jedynie zawodowe. 

A co z osobami bez zacięcia do kierunków technicznych? - W najbliższej przyszłości duże możliwości będzie oferował rynek opieki medycznej. Absolwentów ratownictwa czy pielęgniarstwa czeka dobrze płatna praca zarówno w Polsce jak i zagranicą - tłumaczy ekspert Work Service. 

O tym, że młodzi ludzie powoli zaczynają dostrzegać zmiany zachodzące na rynku pracy świadczą dane stołecznego urzędu miasta. Coraz więcej osób wybiera szkoły zawodowe i technika. W 2006 roku do pierwszych klas technikum chodziło w Warszawie 16,4 proc. młodzieży, teraz 28 proc. Dla porównania, w liceach ogólnokształcących dziewięć lat temu uczyło się 75,5 proc. młodych osób, a teraz jest ich 68,2 proc. Od 2008 roku w Warszawie powstały cztery nowe technika i pięć szkół zawodowych. 

- Po ukończeniu technikum młody człowiek może podjąć pracę, a więc szybciej się usamodzielni. Do tego szkoła daje mu możliwość zdobycia certyfikatów, dzięki czemu jest bardziej konkurencyjny na rynku pracy - tłumaczy Wirtualnej Polsce Katarzyna Pienkowska ze stołecznego magistratu. I dodaje, że na warszawskim rynku pracy technicy i robotnicy wykwalifikowani są obecnie bardzo poszukiwani. 

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza w naszym kraju pojawił się nowy problem społeczny. Dotyczy on absolwentów wyższych uczelni. - Są sfrustrowani tym, że wykonują pracę niewymagającą wiedzy zdobytej na studiach. Osoby zajmujące się czymś co jest poniżej ich ambicji nie są dobrymi pracownikami - uważa ekspert Lewiatana. 

Te informację potwierdzają statystyki. Z badania przeprowadzonego przez Millward Brown na zlecenie Work Service wynika, że** aż 53 proc. Polaków nie pracuje w swoim zawodzie**. Prawie tyle samo osób (51 proc.), jest niezadowolonych ze swoich studiów i deklaruje, że gdyby jeszcze raz mogli podjąć decyzję, to wybraliby inny kierunek. 

Do tej grupy należą również Marcin i Gosia. Co doradziliby obecnym uczniom oraz ich rodzicom? - Ambicje i marzenia są ważne, ale nie można zapominać o pieniądzach. Praca musi przede wszystkim przynosić nam zyski finansowe - mówi Marcin. - Podjęcie złej decyzji może zmarnować kilka lat życia - dodaje Gosia.

 

Zobacz także:  Uniwersytet Warszawski na prestiżowej liście CWUR!

Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.