Trwa ładowanie...
d2gquab
warszawa

Strajk Przedsiębiorców. Podczas protestu zatrzymano niewidomego. Wywieźli go za Warszawę

W sobotę na placu Zamkowym zebrali się przedsiębiorcy, którzy domagają się całkowitego odmrożenia gospodarki oraz większej pomocy rządowej. Podczas strajku doszło do przepychanek, policjanci zatrzymali 380 osób. Jednym z nich był niewidomy i chorujący na cukrzycę mężczyzna.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Strajk Przedsiębiorców. Warszawa. Na proteście zatrzymano niewidomego. Wywieźli go za Warszawę
Strajk Przedsiębiorców. Warszawa. Na proteście zatrzymano niewidomego. Wywieźli go za Warszawę (screen z nagrania facebook)
d2gquab

Protest Przedsiębiorców. Policjanci zatrzymali niewidomego

Damian Zieliński, czyli jeden z zatrzymanych podczas sobotniego protestu w rozmowie z tvnwarszawa opowiedział, jak potraktowali go funkcjonariusze. Jak sam przyznał, jego obecność tam nie była przypadkowa i chciał wstąpić tam, chociażby na krótką chwilę.

- O godzinie 17 miałem się stawić w studio i realizować koncert online. Po drodze jednak wraz z moją opiekunką i jej znajomym poszliśmy na plac Zamkowy, bo to mój obywatelski obowiązek. Nie chodzi o politykę - wyjaśnił serwisowi.

d2gquab

Zieliński zaznaczył, że początkowo manifestacja przebiegała spokojnie. Wszystko zmieniło się, gdy na miejscu pojawili się policjanci. Protestujący traktowani byli gazem pieprzowym, wydając przy tym przerażone okrzyki. Cukrzyca, z którą zmaga się mężczyzna, sprawiła, że w pewnym momencie poczuł się słabo. W związku z tym o pomoc poprosił jednego z funkcjonariuszy.

- Kazał mi siąść na chodniku i powiedział, że skoro jestem chory na cukrzycę, to na pewno mam przy sobie insulinę i glukometr. Mam taki specjalny zestaw do mierzenia cukru dla osób niewidomych. Wynik był niedobry - powiedział mężczyzna dla tvnwarszawa.

Usłyszał wówczas, że wcale nie jest niewidomy, ponieważ widzieli, jak obsługuje glukometr oraz telefon. Niemal od razu wypuścili jego opiekunkę. Chwilę później poczuł, że policjanci go gdzieś prowadzą. Na pytanie "dokąd?" odpowiedzieli, że do radiowozu. TVNWarszawa zdradził, że policjanci zerwali mu plecak i saszetkę, wyrwali laskę i w trzech wepchnęli do policyjnego samochodu. Zatrzasnęli drzwi i rozpoczęli przeszukiwania. Nie skuli go jednak kajdankami, bo jak stwierdzili "ślepy nie ucieknie". Chwilę później dołączyły do niego trzy kolejne osoby. Pojechali na komendę do Grodziska Mazowieckiego, gdzie czekali kilka godzin. Po przesłuchaniu został ukarany mandatem. Komisariat opuścił dopiero po godzinie 20. Ponadto sprawa zostanie skierowana do sanepidu ze względu na zagrożenie epidemiologiczne.

- Jestem ciekawy, jak teraz zachowa się policja i czy przekroczą kolejne granice. Jak widać, nie boją się niczego - dodał na koniec rozmówca serwisu.

Zobacz także:Otwieranie przedszkoli i żłobków. Piotr Mueller podsumowuje zachowanie Rafała Trzaskowskiego

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Masz news, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d2gquab

Podziel się opinią

Share

d2gquab

d2gquab