Trwa ładowanie...
d3h2q8f

Strażnicy z zarzutami. Dopuścili do samobójstwa urzędnika?

Tamtego dnia strażnicy mieli pilnować celi, w której przebywał osadzony Marcin K. Mężczyzna się powiesił, a funkcjonariusze nawet nie zareagowali. Zdaniem prokuratury osadzony przed śmiercią dawał znaki nietypowym zachowaniem.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Przed porannym apelem mężczyznę znaleziono w jego celi
Przed porannym apelem mężczyznę znaleziono w jego celi (East News, Fot: VINCENT WARTNER/BSIP)
d3h2q8f

Pracownicy aresztu, w czwartek usłyszeli zarzuty. Według śledczych w niewłaściwy sposób monitorowali celę, w której przebywał osadzony.

Na przełomie lipca i sierpnia 2017 r. z Katowic przewieziono Marcina K., byłego naczelnika Pierwszego Śląskiego Urzędu Skarbowego w Sosnowcu, oskarżonego o przyjmowanie łapówek. Miał złożyć zeznania jako świadek przed sądem w Warszawie.

d3h2q8f

W czwartek, 10 sierpnia, nad ranem, przed porannym apelem mężczyznę znaleziono w jego celi. Wisiał na pasku od spodni. Mimo godzinnej reanimacji, lekarz stwierdził zgon.

- Pracownicy mieli obowiązek monitorowania celi. Analiza wskazuje, iż do zdarzenia doszło w godzinach wczesnoporannych, kiedy większość osadzonych spała. – mówi w rozmowie z tvn24.pl Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga. - Marcin K. w pewnym momencie obudził się i przez stosunkowo długi czas zachowywał w sposób, który powinien wzbudzić zainteresowanie funkcjonariuszy. Trwało to kilkadziesiąt minut – opisuje.

Saduś dodał, że wobec tego, w opinii śledczych funkcjonariusze mieli stosunkowo dużo czasu, aby zareagować.

ZOBACZ TAKŻE: Zabił żonę i dzieci. Chciał ich "ochronić"

- Podejrzani nie przyznają się do zarzucanych im czynów – tłumaczy rzecznik. - Złożyli obszerne wyjaśnienia, których ze względu na dobro postępowania nie możemy zdradzać – mówi Marcin Saduś.
Strażnikom grozi nawet do trzech lat więzienia.

Źródło: tvn24.pl

d3h2q8f

Podziel się opinią

Share

d3h2q8f

d3h2q8f