Trwa ładowanie...

Warszawa. Miasto Jest Nasze o tragediach na drogach. Apelują do prezydenta o dzień żałoby

- Jest połowa wakacji, a my już mamy w statystykach 156 śmiertelnych ofiar wypadków drogowych. Przeciętnie na polskich drogach ginie 8 osób dziennie. Rządzący nie robią nic, by to zmienić - mówili podczas środowej konferencji prze Pałacem Prezydenckim aktywiści z organizacji Miasto Jest Nasze.

Warszawa. Miasto Jest Nasze o tragediach na drogach. Apelują do prezydenta o ustanowienie dnia żałoby
Warszawa. Miasto Jest Nasze o tragediach na drogach. Apelują do prezydenta o ustanowienie dnia żałoby
d1kovr5

Apel o ogłoszenie przez prezydenta Andrzeja Dudę dnia żałoby narodowej w intencji ofiar wypadków drogowych ma zwrócić uwagę na ten poważny problem. Zdaniem działaczy Miasto Jest Nasze oraz kilkunastu innych organizacji uczestniczących w kampanii #ChodziOŻycie, sposobem na rozwiązanie tej palącej kwestii jest wprowadzenie zmian w przepisach.

Aby nastąpiły zmiany, które będą chroniły pieszych i ich życie, należy wprowadzić korektę dotyczącą pierwszeństwa na drogach. Powinno ono należeć do pieszych wchodzących na przejścia. Konieczne będzie także podwyższenie stawek mandatów dla kierowców przekraczających dozwoloną prędkość i dokonujących wykroczeń, które mogą zagrażać życiu innych uczestników ruchu drogowego.

Warszawa. Miasto Jest Nasze o tragediach na drogach. Apelują do prezydenta o dzień żałoby

Postulatem Miasto Jest Nasze jest też ograniczenie dozwolonej prędkości na obszarze zabudowanym do 50 kilometrów na godzinę, z warunkiem obowiązywania takiej normy przez całą dobę, powiązanie OC z wykroczeniami drogowymi oraz realna egzekucja przepisów drogowych.

d1kovr5

Kolejną propozycją aktywistów zwiększenie nadzoru na drogach poprzez instalowanie większej ilości punktów pomiaru prędkości, monitoringu drogowego i wysyłanie na drogi liczniejszych patroli drogówki.

Podczas konferencji w środę przed siedzibą prezydenta aktywiści nie tylko podawali zatrważające statystyki dotyczące śmierci na polskich drogach i kierowali gorzkie wnioski w stronę rządzących, którzy - świadomi problemu - nie podejmują żadnych działań w tej sprawie, ale także podawali przykłady własnych doświadczeń.

- W ciepły letni dzień szłam z moją starszą córką do lokalnej lodziarni na Mokotowie - opowiada mama dwóch kilkulatek. - Przechodząc przez ulicę Kazimierzowską o mało nie straciłyśmy życia pod kołami rozpędzonego auta. I wiecie państwo, co jest szokujące? Że tego typu sytuacje nikogo w Polce nie dziwią. One są codziennością.

- Apelujemy do prezydenta o ustanowienie dnia pamięci ofiar wypadków drogowych. Prezydent ma kompetencje, by taki dzień ogłosić. Jeśli to zrobi, to może obóz rządzący zyska nową energię do pracy nad ochroną życia swoich obywateli - podnosili działacze. Apel o dzień żałoby po ofiarach drogowych w rzeczywistości jest dramatycznym wołaniem o wprowadzenie zmian, które będą chroniły żywych.

Pandemia zmienia polskie firmy. Praca zdalna, wirtualne spotkania. "Na Zachodzie to norma"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1kovr5
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1kovr5