Kontrola biletów w tramwaju. Pasażerka: "kontroler rzucił mnie na ziemię i zaczął szarpać"

W panice zaczęłam się wyrywać, płakałam i krzyczałam.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Kontrola biletów w tramwaju. Pasażerka: "kontroler rzucił mnie na ziemię i zaczął szarpać"

Mieszkanka stolicy na profilu społecznościowym opisała historię, która przydarzyła się jej w sobotę w tramwaju w Warszawie. Twierdzi, że podczas kontroli biletów kontroler "rzucił ją na ziemię". "Złapał mnie obiema rękoma. Trzymał mocno za ramię, na którym mam teraz solidne siniaki" - mów naszemu portalowi pasażerka.

Pani Aleksandra Szewc jechała tramwajem nr 22 w sobotę w południe w stronę centrum. Była umówiona na rozmowę rekrutacyjną w jednym ze sklepów w Złotych Tarasach. Gdy wysiadała przystanku Dworzec Centralny, poczuła szarpnięcie. Jak mówi naszej reporterce, to kontroler biletów starał się ją przytrzymać. - Złapał mnie obydwiema rękoma i rzucił na ziemię po czym zaczął mną szarpać i wrzeszczeć - opowiada pani Aleksandra.

- W panice zaczęłam się wyrywać, płakałam i krzyczałam. A kontroler cały czas trzymał mnie za ramiona. Przeszarpał mnie po przystanku - opowiada. - Ludzie nagrywali to zdarzenie. Jak byłam w krytycznej histerii, jeden z mężczyzn podszedł i wydaje mi się, że odpędził tego człowieka ode mnie. Uwolniłam się i uciekłam. Dopiero jak przebiegłam kawał drogi, zorientowałam się, co się stało - dodaje.

Z relacji pani Aleksandry wynika, że nie słyszała, gdy kontroler poprosił pasażerów o okazanie biletów. - Stałam przy drzwiach. Miałam w uszach słuchawki i nie słyszałam, że jest kontrola biletów. Gdy tramwaj zatrzymał się na przystanku, zrobiłam krok do przodu i wtedy mnie złapał - tłumaczy.

Kobieta potwierdza, że miała ważny bilet. - Miałam skasowany bilet jednorazowy, a na nim jest skasowana godzina. Postaram się go znaleźć. Nie chodzi o to, że ja nie chciałam go pokazać kontrolerowi, tylko nie wiedziałam, że kontrola się odbywa - mówi.

Pani Aleksandra zgłosiła sprawę na komendzie policji na Pradze Południe. Do ZTM-u zamierza wysłać osobne pismo. - Chcę wysłać oficjalną skargę podpisaną przez radcę prawnego. Będę chciała się ubiegać o odszkodowanie z tytułu szoku pourazowego. Konsultowałam to z terapeutą - dodaje. Pani Aleksnadra opisała całe zajście na swoim facebookowym profilu. Przyznała, że ma fobię społeczna i czuje lęk przed ludźmi.

WawaLove.pl skontaktowało się w tej sprawie z rzecznikiem Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie. - Po donosach medialnych rozpoczęliśmy przeprowadzanie wnikliwego postępowania wyjaśniającego, po którym z pewnością przekażemy wszystkie informacje - poinformował nas rzecznik ZTM Igor Krajnow.

Przeczytaj też: Niezwykła opowieść taksówkarza: poświęcił się dla starszej pani. "To historia pisana sercem"

Podziel się
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.