Trwa ładowanie...
d39irgi

Cała klasa na kwarantannie. "Siedzimy jak na tykającej bombie"

Uczniowie, nauczyciele i wychowawcy na kwarantannie, a w szkole nadal lekcje i organizacyjny paraliż. Pomimo wykrycia koronawirusa w Liceum im. Hoffmanowej w Warszawie, sanepid nie zgodził się na zdalną naukę. - Dostaliśmy listę zastępstw, która ma czterdzieści pozycji - mówi Dorota Łoboda, radna i matka jednej z uczennic.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Koronawirus w Polsce. Szkoły Warszawa. Sanepid nie zgodził się na zdalne nauczanie w Liceum Ogólnokształcącym im. Klementyny Hoffmanowej
Koronawirus w Polsce. Szkoły Warszawa. Sanepid nie zgodził się na zdalne nauczanie w Liceum Ogólnokształcącym im. Klementyny Hoffmanowej (Getty Images)
d39irgi

Koronawirusa wykryto w jednej z najlepszych warszawskich szkół, czyli Liceum Ogólnokształcącym im. Klementyny Hoffmanowej. Mieści się ono w samym centrum stolicy, przy ulicy Hożej. Każdy rocznik to nawet osiem klas. Jedną z uczennic szkoły jest córka Doroty Łobody, radnej Warszawy i przewodniczącej Komisji Edukacji, która postanowiła opisać, jak wyglądał powrót jej córki do szkoły.

I tak, 1 września szkoła podała wytyczne, zobowiązała uczniów do noszenia maseczek we wspólnych przestrzeniach, lekcje miały zaczynać się o różnych godzinach dla różnych klas, bo szkoła chciała minimalizować kontakty między uczniami. Nauczyciele radzili, aby uczniowie ciepło się ubrali, bo klasy często będą wietrzone. Jednak już 3 września rodzice dostali informację o pierwszym przypadku koronawirusa u ucznia.

Dyrekcja "Hoffmanowej" wtedy znów poprosiła o przestrzeganie wytycznych. Lecz 6 września okazało się, że cała jedna klasa jest na kwarantannie. Później nadeszły jeszcze gorsze informacje. Oprócz całej jednej klasy, na kwarantannę skierowano niektórych uczniów z klas równoległych oraz nauczycieli, którzy w ubiegłym tygodniu mieli z nimi lekcje. Rodzice dostali jednak w niedzielę wieczorem wiadomość, że nauczania zdalnego nie będzie. Bo... sanepid się nie zgodził.

d39irgi

Koronawirus w Polsce. Szkoły Warszawa. "Siedzimy jak na tykającej bombie"

Dorota Łoboda opowiada Wirtualnej Polsce, że jej córka jest w klasie z rozszerzoną matematyką, geografią i wiedzą o społeczeństwie, a w tym tygodniu nie ma ani nauczyciela matematyki, ani geografii. - Nie ma kilkunastu nauczycieli, praca szkoły jest zdezorganizowana. Dostaliśmy wczoraj późnym wieczorem listę zastępstw, która liczy czterdzieści pozycji. Tylko na dzisiaj - mówi Łoboda.

- Gdyby sanepid zgodził się na nauczanie zdalne, to szkoła, mając doświadczenie z ubiegłego roku, gdy dobrze radziła sobie z nauczaniem zdalnym, byłaby w stanie normalnie przez cały tydzień realizować program i plan lekcji - stwierdza. - Spodziewam się też, że część nauczycieli z grupy ryzyka może pójść na zwolnienie, bo będą się bali zakażenia - dodaje.

Rodzice są zaskoczeni decyzją odmowną sanepidu, którą otrzymali w niedzielę wieczorem. I teraz mają obawy, bo po pierwsze powinni wysłać swoje dzieci do szkoły, a po drugie nie wiadomo, czy na pewno nie miały one wcześniej kontaktu z zakażonym uczniem. - Wszyscy rodzice siedzą jak na tykającej bombie - stwierdza Łoboda.

d39irgi

Zobacz też: Dr Paweł Grzesiowski o jesiennych infekcjach u uczniów. Leczyć gorączkę i katar na własną rękę?

- Może się okazać, że dostaniemy telefon z sanepidu i cała rodzina musi iść na kwarantannę. Nie ma przecież szybkich testów, ludzie siedzą zamknięci po dziesięć dni. To bardzo niepokoi rodziców - mówi radna. - Szkoły stosują procedury, są maseczki w przestrzeniach wspólnych, starają się zapewnić dystans między dziećmi, ale przecież i tak są w jednym budynku. Trudno nie zastanawiać się, która klasa będzie następna na kwarantannie - dodaje.

Dorota Łoboda, jako przewodnicząca Komisji Edukacji, dostaje też sygnały od rodziców z innych szkół. I zauważa, że niektóre szkoły, nawet w Warszawie, otrzymały już zgodę na nauczanie zdalne. - Dwie szkoły na Mokotowie dostały zgodę na edukację zdalną. Nie zawsze odpowiedź jest odmowna - podsumowuje.

d39irgi

Negatywna opinia sanepidu. "Rozwiązanie jest nieadekwatne"

O nauczanie zdalne wnioskowała do sanepidu dyrektorka liceum. W odpowiedzi dostała pismo z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie. Jak czytamy w piśmie, inspektor powiatowy "poddał analizie zarówno rodzaj szkoły i jej możliwości organizacyjne", jak również "warunki architektoniczne budynku, w którym prowadzi działalność". Po tej analizie wniosek dyrektorki szkoły rozpatrzono negatywnie.

"Proponowane rozwiązanie jest nieadekwatne do ustaleń powziętych w toku dochodzenia epidemiologicznego" - czytamy w uzasadnieniu. "Dodatni wynik testu na COVID-19 stwierdzono wyłącznie u jednego ucznia, nie zaś u większej liczby osób, co uzasadniałoby pełne przejście na tryb zdalny nauczania". Sanepid stwierdził jeszcze, że "uczeń nie nawiązał bezpośredniej styczności z uczniami innych klas", dlatego nie widzi uzasadnienia "dla zawieszenia zajęć dla więcej niż jednej klasy".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d39irgi

Podziel się opinią

Share
d39irgi
d39irgi