WP

"Szukam cioci. Była w czterech domach dziecka, po wojnie słuch po niej zaginął". Wzruszający apel siostrzeńca

- Od kilku lat szukam swojej cioci, która urodziła się przed wojną w Warszawie. Została adoptowana w wieku 10 lat. Nikt nie wie, gdzie dzisiaj mieszka, ani jakie ma nazwisko - napisał do redakcji WawaLove Nikołaj Korgol - Sowiński, student Uniwersytetu Warszawskiego. Szuka Franciszki Urawskiej, która ma dzisiaj 78 lat.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Po lewej mama Franciszki i Marianny Urawskich.
Po lewej mama Franciszki i Marianny Urawskich. (wawalove, Fot: Nikołaj Korgol - Sowiński)
WP

Nikołaj studiuje historię Związku Radzieckiego. Jest zafascynowany przeszłością swojej rodziny. Od pięciu lat tworzy drzewo genealogiczne. - Znalazłem już około 1000 osób, nasze korzenie sięgają XVII wieku - chwali się w rozmowie z naszą reporterką.

Dwa lata temu natrafił na lukę w historii rodziny. Brakuje w niej jednej osoby. - W 1939 roku w Szpitalu Dzieciątka Jezus na Nowogrodzkiej na świat przyszły dwie moje ciocie. Ich mama od razu oddała je do domu dziecka na tej samej ulicy. Była panną, a w domu się nie przelewało. Jedna z dziewczynek, Marianna, zmarła jak miała pół roku. Postanowiłem odnaleźć tę drugą - opowiada WawaLove Nikołaj.

Siostrzeniec rozpoczął swoje poszukiwania od odwiedzin domu dziecka na Nowogrodzkiej. - Dowiedziałem się, że ciocia mieszkała w czterech domach dziecka na terenie Warszawy. W ostatnim, który znajduje się przy metrze Marymont, została adoptowana. Miała wtedy 10 lat. Niestety, nie wiadomo, kto ją adoptował - ubolewa chłopak.

WP

*Przeczytaj też: Przemoc w rodzinie - poruszająca historia tragicznego dzieciństwa *

Nikołaj przejrzał setki dokumentów w stołecznych urzędach i parafiach. Nigdzie jednak nie znalazł aktu urodzenia cioci, ani informacji o jej nowych rodzicach. - Pisałem dosłownie wszędzie. Byłem nawet w urzędzie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Niestety, nie ma dokumentów, które pozwoliłyby mi odkryć tę tajemnicę. Posiadam tylko odpis dokumentu z pierwszego domu dziecka poświadczający, że dziewczynki zostały tam przyjęte.

wawalove
Podziel się
WP

W Centrum Pomocy Rodzinie w Warszawie Nikołaj usłyszał, że w dokumentach nie pojawia się nazwisko osób, które ją adoptowały. - W rodzinie krąży pogłoska, że kiedyś zaadoptował ją lekarz z Saskiej Kępy. Kontaktowałem się z różnymi osiedlowymi forami na Facebooku. Rozpowszechniłem informację, ale nikt się nie zgłosił - mówi siostrzeniec.

Co się stało z matką Franciszki i Marianny? - dopytuję.

- Zmarła w 1994 roku w miejscowości pod Warszawą. Przez całe życie mówiła, że nie ma dzieci - odpowiada.
Nikołaj nie obawia się reakcji cioci. - Miała ok. 10 lat kiedy została adoptowana, więc jest świadoma tej sytuacji - mówi i dodaje: - Nie szukam jej dla spadku czy rozdrapywania starej historii. Chciałbym powiedzieć, że ma siostrę, zawieźć na grób jej mamy, pokazać jej zdjęcie. I porozmawiać.

Jeśli ktoś ma informację na temat Pani Franciszki, prosimy o kontakt przez Facebooka albo na wawalove@grupawp.pl.

WP

Przeczytaj też: Rodzice biegną z dziećmi do szpitala. W tym czasie straż miejska odholowuje ich samochód. "Jak sępy"

Polub WawaLove
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP