Trwa ładowanie...
d2ytphe

"Warszawę zamieszkuje obecnie kilkadziesiąt tysięcy kotów wolno żyjących" [ROZMOWA]

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
"Warszawę zamieszkuje obecnie kilkadziesiąt tysięcy kotów wolno żyjących" [ROZMOWA]
d2ytphe

Pomysł "Koterii" powstał w 2006 roku z doświadczeń kilku organizacji zajmujących się bezpośrednią opieką nad kotami miejskimi. Jednak wszystko zaczęło się od Pani dr Zofii Nowak - kobiety o bogatej osobowości i nieprzeciętnej wiedzy. Przez wiele lat przyjmowała podrzucane jej chore koty i bardziej przejmowała się zdrowiem innych, niż swoim własnym. Przed śmiercią - w 2008 roku - Pani Zofia ofiarowała cały swój majątek Fundacji dla Zwierząt – ARGOS. Dzięki tej darowiźnie mógł powstać ośrodek „Koteria” - miejsce, które opiekuje się kotami zamieszkującymi ulice Warszawy.

Przeczytajcie też: * „Reklamodawcy mogą ingerować w przestrzeń publiczną, to czemu nie ja?” *[ROZMOWA]

20 listopada 2008 roku został wygrany przetarg na wynajem miejskiego lokalu przy ul. Kaleńskiej w Warszawie, w którym został zarejestrowany gabinet weterynaryjny. Jego kierownikiem została lek. wet. Iwona Kłucińska – Petschl. W Dniu Kota, 17 lutego 2009 roku, powstał ośrodek „Koteria”, a uroczystego otwarcia i przecięcia wstęgi dokonała śp. Maria Kaczyńska.

Podziel się

Koteria powstała, aby opiekować się zwierzakami, które nie mają ciepłych domów i kochających opiekunów. Urodzone na ulicy, żyjące w wielkich miastach koty są nieufne, przerażone i zupełnie nie przypominają domowych piecuchów. Na wolności żyją w koloniach sięgających nawet do 60 osobników, wybierając ciemne, zamknięte miejsca, gdzie łatwo się ukryć.

d2ytphe

Pozostawione same sobie, bardzo szybko się rozmnażają. Jeśli nikt nie zaopiekuje się nimi w młodym wieku, to liczba kotów – dachowców będzie się stale powiększać przy równoczesnej dużej śmiertelności kociąt z powodu chorób i niedożywienia. Sposobem na zmniejszenie kociej populacji jest ograniczenie przyrostu liczby kotów wolno żyjących na terenie miast. W chwili obecnej jedyną skuteczną a zarazem humanitarną metodą jest ich sterylizacja i kastracja i tym w dużej mierze zajmuje się placówka umiejscowiona na Grochowie.

Podziel się

O kotach miejskich rozmawiamy* z Janą Zamięcką, wolontariuszką z Koterii, prywatnie wielką miłośniczką kotów i innych zwierząt.*

Wawalove: Jak dużo kotów wolno żyjących mieszka w Warszawie?

Jana Zamięcka: Nie ma dokładnych wyliczeń, ale szacuje się, że Warszawę zamieszkuje obecnie kilkadziesiąt tysięcy kotów wolno żyjących. W wielu miejscach mieszkają koty , chociaż możemy ich nie zauważać, bo w mało przyjaznych miejscach koty poruszają się ostrożnie, często po zmierzchu.

d2ytphe

Wawalove: Na jakiej zasadzie działa Koteria?

Jana Zamięcka: Ośrodek dla kotów miejskich Koteria prowadzony przez fundację dla zwierząt Argos to jedyny w Polsce ośrodek zajmujący się bezpłatną sterylizacją i kastracją kotów miejskich. Od samego początku działamy we współpracy z opiekunami i na ich prośbę.

Koteria nie prowadzi działalności komercyjnej i w całości utrzymuje się z darowizn oraz dotacji. Niestety, zebrane w ten sposób fundusze nie wystarczają na cały rok, dlatego aby zapewnić działanie Ośrodka sterylizujemy także koty domowe po niższych cenach (kotka 110 zł, kocur 60 zł) oraz psy, w ramach odpłatnej działalności pożytku publicznego – te fundusze w całości przeznaczane są na działanie Koterii.

Wawalove: Kto pracuje w Koterii?

Jana Zamięcka: Trzon Koterii to Anna Wypych i Iwona Kłucińska-Petschl, czyli kierowniczka i lekarz weterynarii. Obie są w Koterii od samego początku. Anna Wypych jest jedną z pomysłodawczyń Koterii, kierowniczką i organizatorką, a w dodatku w wolnych chwilach jeździ łapać koty – jest mistrzynią w łapaniu podbierakiem. Doktor Iwona jest mistrzem sterylizacji, ma ogromne doświadczenie zarówno w przeprowadzaniu zabiegów, jak i w obsługiwaniu kotów, które absolutnie nie chcą z nią współpracować. Ponadto w Koterii pracuje dwoje pielęgniarzy, Adrian i Klaudia, którzy zajmują się zarówno obsługą kotów na rekonwalescencji, jak i ludzi, którzy koty przywożą i odbierają. Wszyscy pracownicy Koterii są również wielkimi pasjonatami, z całego serca oddanymi zwierzakom.

d2ytphe

Wawalove: Czym dokładnie zajmuje się placówka?

Jana Zamięcka: Koteria to miejsce całkowicie poświęcone kotom. Celem Koterii jest zapewnienie opiekunom kotów miejskich bezpłatnej sterylizacji i kastracji ich podopiecznych. Jest to jedyny humanitarny sposób kontroli populacji kotów miejskich, koty po sterylizacji są silniejsze i zdrowsze.

Po zabiegu w Koterii koty nie są od razu wypuszczane w miejsce bytowania, najpierw muszą się zagoić, są też na obserwacji – kotki zazwyczaj 7 dni, kocury 2. Przy okazji koty są odpchlone i odrobaczone. Jeśli kot, który trafia do Koterii, okazuje się chory, najpierw jest leczony. Przez cały czas działalności w Koterii przeprowadzono ponad 10 000 zabiegów. Jeżeli potrzebna jest pomoc w złapaniu kotów na zabiegi, w Koterii można wypożyczyć odpowiedni sprzęt (klatki-łapki), a w szczególnych wypadkach wolontariusze pomagają też bezpośrednio w łapaniu i transporcie kotów.

Zasadniczo do Koterii powinny trafiać tylko koty wolno żyjące, czyli „dzikuski”, które nie chcą mieć bliższych kontaktów z ludźmi. Niestety, do Koterii dość często trafiają też koty oswojone. Najczęściej są to koty, które kiedyś miały dom, ale zostały z niego wyrzucone. Takim kotom szukamy domu, chociaż mamy na to bardzo mało czasu, ponieważ Koteria nie prowadzi azylu. Nawet jeżeli oswojony kot już wróci na ulicę, a zgłosi się ktoś, kto chce go adoptować, mamy kontakt do opiekunów (karmicieli) i umożliwiamy adopcję. Od początku swojej działalności Koteria wyadoptowała ok. 630 kotów.

d2ytphe

Wawalove: Pomagacie też kociakom przetrwać zimę?

Tak. Co roku budujemy kilkadziesiąt budek styropianowych na zimę, w których koty miejskie mają szansę przetrwać mrozy. Budki te rozdajemy opiekunom kotów miejskich za darmo. Na stronie Koterii można znaleźć instrukcję budowy takiej budki, wiemy, że wiele osób z tego skorzystało – zachęcamy do samodzielnego budowania zimowych schronień dla kotów.

Działanie Koterii to także edukacja, propagowanie odpowiedzialnej opieki nad kotami, miejskimi i domowymi też. Na stronie www oraz na fanpage’u Koterii można znaleźć wiele artykułów edukacyjnych, są też porady behawiorystki oraz opowieści o kotach. Staramy się też regularnie bywać na imprezach takich jak np. wystawy kotów rasowych, na stoisku Koterii przeprowadziliśmy już wiele rozmów edukacyjno-uświadamiających.

Wawalove: Wielką siłą napędową Koterii są wolontariusze, prawda? Czym zajmują się w placówce?

Jana Zamięcka: Tak, Koteria nie mogłaby istnieć bez pracy wolontariuszy. Są to osoby, które swój wolny czas poświęcają pomaganiu kotom. Koteryjni wolontariusze robią tak wiele rzeczy, że aż trudno wszytko wyliczyć.

d2ytphe

Jedną z najbardziej znanych koteryjnych wolontariuszek jest Ewa Lenc, która jeździ koteryjnym kotowozem i łapie koty do sterylizacji. Ewa pracuje na pełen etat, a wieczorami (prawie codziennie) i w weekendy pomaga opiekunom kotów miejskich łapać koty. Relacje z niektórych jej łapanek można przeczytać na fanpage’u Koterii. Ponadto Ewa prowadzi dom tymczasowy dla kotów do adopcji i można ją spotkać na koteryjnym stoisku np. podczas wystaw kotów rasowych. Wolontariusze Koterii zajmują się adopcjami –ogłaszaniem kotów, rozmowami z potencjalnymi adoptującymi i wizytami przed adopcyjnymi, prowadzeniem fanpage’u aaadopcyjnezkoterii.

Niektóre oswojone koty z Koterii trafiają do tzw. domów tymczasowych, w których oczekują na adopcję – tym też zajmują się wolontariusze. Wolontariusze też prowadzą koteryjne Allegro, gdzie sprzedawane są gadżety i biżuteria na rzecz Koterii. Fanpage Koterii również prowadzony jest całkowicie wolontariacko. Wolontariusze pomagają bezpośrednio w Ośrodku (sprzątanie klatek), budują budki zimowe dla kotów.

Pracy jest bardzo dużo, a sił zawsze zbyt mało, dlatego Koteria nieustannie poszukuje pasjonatów, którzy zasilą zespół wolontariuszy.

Wawalove: Z jakimi problemami dotyczącymi kotów miejskich można odezwać się do Koterii?

Jana Zamięcka: Celem Koterii jest zapewnienie opiekunom kotów miejskich bezpłatnej sterylizacji i kastracji ich podopiecznych. Jest to jedyny humanitarny sposób kontroli populacji kotów miejskich, koty po sterylizacji są silniejsze i zdrowsze.

d2ytphe

Wawalove: Jak my, warszawiacy, możemy pomagać kotom wolno żyjącym w Warszawie?

Jana Zamięcka: Najważniejszą zasadą pomocy kotom jest konsekwencja. Jeżeli karmimy koty, to musimy to robić regularnie (i o stałej porze), bo one szybko nauczą się kiedy jest czas posiłku i będą czekać. Jeżeli postawiliśmy kotom budkę, trzeba kontrolować czy jest cała, czy do niej nie cieknie, czy wypełnienie (najlepiej ścinki polarowe, ew. siano) jest czyste. Jeżeli wpuszczamy koty do pomieszczenia piwnicznego, nie możemy im tego dostępu nagle zamknąć, zwłaszcza zimą.

Jeżeli udostępnimy kotom pomieszczenie w piwnicy, trzeba pamiętać o sprzątaniu, można postawić też kuwetę, do której koty będą się załatwiać. Takie pomieszczenie może być odcięte od reszty piwnic, jeśli lokatorom koty przeszkadzają. Nie musimy się bać o rury z ciepłą wodą w piwnicach – są izolowane. Wykastrowane kocury nie znaczą, a ich mocz nie ma tak mocnego i nieprzyjemnego zapachu. Wszystko można zorganizować tak, że nikt nie ”poczuje” kotów w piwnicy. Z drugiej strony warto uświadomić innych, że koty to zwierzęta bardzo pożyteczne – w ich bliskości szczury nie zakładają swoich gniazd i nie rozmnażają się. Zadbane koty miejskie to zwierzęta niekłopotliwe, a ich towarzystwo jest cenne dla lokatorów.

Pamiętajmy, że to zwykli ludzie dokarmiają koty miejskie, zwykli ludzie działają w organizacjach prozwierzęcych – pomóc może każdy i na wiele sposobów. Najlepiej zacząć od pozytywnego nastawienia, czyli pozwolenia kotom miejskim na spokojne i bezpieczne życie obok nas. Nie musimy od razu codziennie karmić grupy kotów, ale możemy pomóc osobie, która to robi – kupić lub chociaż dowieźć karmę albo wyręczyć w karmieniu w jeden dzień tygodnia. Możemy pomóc w razie sporu z lokatorami. Zapewnić kotom dostęp do piwnicy, pomóc od czasu do czasu piwnicę sprzątnąć. Możemy zbudować budkę na zimę. Reagujmy, jeżeli widzimy kota w potrzebie, chorego, po wypadku lub wyrzuconego z domu. Możemy pomagać organizacji zajmującej się kotami miejskimi, nie tylko finansowo. Każdy z nas może coś zrobić, a im więcej osób coś zrobi, choćby najmniejszy uczynek, tym lepsze będzie życie kotów miejskich.

Dziękuję za rozmowę.

Kazdy może oddać swój 1 procent podatku na Koterię. Więcej: koteria.org.pl .

Przeczytajcie też: Nowe miejsce: Lokal Vegan Bistro [ROZMOWA]

d2ytphe

Podziel się opinią

Share

d2ytphe

d2ytphe