Trwa ładowanie...
d23dm94

Warszawska gleba pełna pasożytów. Najbardziej narażone są dzieci

"Nigdy nie wiadomo, czy to akurat nie my lub nasze dziecko obudzi się pewnego dnia z larwą w oku"
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Warszawska gleba pełna pasożytów. Najbardziej narażone są dzieci
d23dm94

Przez niesprzątane odchody, warszawska gleba pełna jest jaj glist psich i kocich. Wnosimy je do domów na butach, rolkach lub za pomocą dziecięcych zabawek. Jaja znajdują się właściwie wszędzie - na placach zabaw, w piaskownicach lub przydomowym skwerku. Potrafią czekać w ziemi na swojego żywiciela nawet 10 lat. Jeśli trafią do naszego organizmu, mogą dostać się do oka, trzewi, a nawet mózgu i wywołać jedną z groźniejszych chorób pasożytniczych - toksokarozę.

- Dzieci są na nią najbardziej narażone - mówi WawaLove.pl dr Doktor Dawid Jańczak z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny. - To one najczęściej bawią się na ziemi i spędzają czas w piaskownicy. Do zakażenia tą chorobą przyczynia się również brak u niektórych nawyku mycia rąk, czasem nie pilnują tego sami rodzice.

*Pasożyty we wszystkich próbkach *

d23dm94

Weterynarz na własną rękę postanowił zbadać warszawską glebę pod kątem obecności jaj toxocary (glisty psiej lub kociej) i włosogłówki psiej. Zebrał z każdej dzielnicy po kilkadziesiąt próbek ziemi do badań. Pobierał je z warszawskich skwerków, parków, a także osiedlowych alejek. Z miejsc, gdzie zwykle przebywają psy i ludzie. Wyniki okazały się porażające.

We wszystkich dzielnicach, z różną gęstością znaleziono pasożyty groźne dla zdrowia człowieka. Najgorzej było na Woli, gdzie odkryto je w ponad 50 proc. próbek gleby. Na Ochocie było to 25 proc., Bemowo i Żoliborz miały "tylko" po 20 proc. pasożytów. Znajdowano jaja larw zarówno glisty psiej, jak i włosogłówki. To pasożyty, które cechuje duża żywotność. W środowisku naturalnym jaja wraz z larwami glist mogą przeżyć kilka lat, tyle samo w organizmie zarażonego człowieka.

Dr Jańczak opowiada, że w grupie ludzi najbardziej narażonych na obecność groźnych dla zdrowia nicieni (np. wśród myśliwych) nawet 20 proc. osób jest zarażonych glistą psią lub kocią. – Uważa się też, że do 20 proc. warszawiaków może być zarażonych glistą psią - mówi weterynarz. - W Polsce w ogóle nie robi się rutynowych badań na obecność toksokarozy. Inwazję pasożyta diagnozuje się dopiero, gdy pojawiają się objawy kliniczne.

Sprzątać, sprzątać i jeszcze raz sprzątać

d23dm94

Warszawa nie jest w żaden sposób przygotowana na obecność takiej liczby psów, jaka tu mieszka. Na podstawie danych z powiatowego inspektoratu weterynarii szacuje się, że żyje w warszawie ok 150 tys. - Czworonogi także są narażone na toksokarozę - mówi dr Jańczak. - Pamiętajmy, że jednorazowo podana tabletka na odrobaczenie nie zabija jaj pasożytów, nie zabije też wszystkich pasożytów jelitowych. Najprostszą i skuteczną metodą ochrony ludzi i zwierząt przed pasożytami jest zwykłe sprzątanie po swoim pupilu oraz regularne badania kału naszych czworonogów. Nie ma lepszych sposobów - dodaje weterynarz.

Jak powiedziała niedawno WawaLove.pl Iwona Fryczyńska, rzeczniczka ZOM, w stolicy mamy około 300 psich stacji czyli rozmieszczonych przez Zarząd Oczyszczania Miasta specjalnych koszy na odchody, w których powinniśmy znaleźć też psie torebki. Większość z nich znajduje się przy skwerach i zieleńcach, a pozostałe w parkach. To kropla w morzu potrzeb. Do tego nie wszyscy właściciele psów z nich korzystają. Jak to wygląda w praktyce, widzimy na co dzień, na warszawskich ulicach. - To głównie problem ludzi starszych - mówi WawaLove.pl Monika Niżniak ze straży miejskiej . - Od lat nie sprzątają po swoich psach. Młodzi są lepiej wyedukowani w tym temacie, częściej zwracają też uwagę innym - dodaje strażniczka.

- Dzięki różnym akcjom edukacyjnym jest trochę lepiej niż kiedyś - mówi dr Jańczak. - Kilkanaście lat temu, podczas podobnych badań niektóre próbki zawierały ponad 70 proc. pasożytów. Co nie zmienia faktu, że wciąż narażeni jesteśmy na niebezpieczeństwo. - Argument, że "jakoś nic się nie dzieje" na mnie nie działa - mówi weterynarz. - Pasożyt potrafi czekać w organizmie nawet kilka lat. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czy to akurat nie my lub nasze dziecko obudzi się pewnego dnia z larwą w oku.

Przeczytajcie też: Drodzy rowerzyści: to pieszy ma pierwszeństwo na przejściu dla pieszych [LIST]

d23dm94

Podziel się opinią

Share
d23dm94
d23dm94