Trwa ładowanie...
wywiad
03-09-2012 17:34

Wywiad z warszawianinem: Borys Starosz

Podróżujący po całym świecie model opowiada nam, jak Warszawa wypada na tle innych miast.

Wywiad z warszawianinem: Borys Starosz
d42e0ap
d42e0ap

Jesteś wziętym modelem i dużo podróżujesz. Jakie do tej pory odwiedziłeś miasta przy okazji swojej pracy?

Jest tego sporo. Chyba najprościej będzie, jeśli je wymienię. Zatem lecimy: w USA – Nowy Jork, Seattle; w Wielkiej Brytanii - Londyn, w Japonii – Tokio i Sapporo, w Niemczech - Hamburg, Berlin, Monachium, Stuttgart, Inglostadt, Dortmund; we Francji - Paryż, Marsylia, St. Tropez, Lille; w Belgii - Antwerpia, Bruksela; w Chinach - Szanghaj, Pekin, Guangzhou, Hong Kong. Byłem też w Hawanie na Kubie, w Sydney w Australii. We Włoszech odwiedziłem Mediolan, Rzym, Florencję i Wenecję. Zahaczyłem o Monako. Trochę by się tego jeszcze tego pewnie znalazło...

Czy miałeś czas poznać te miejsca, czy to rzeczywiście tak wygląda, że modele i modelki po przyjeździe do jakiegoś miasta dostają mapę i biegają całymi dniami po castingach, nie mając na czasu na nic innego, jak to sie czasem ogląda w filmach dokumentalnych?

Wiele z tych miejsc miałem okazję poznać, właściwie wszystkie te które wymieniłem. Jednak bardzo wielu nie pamiętam, jedyne co mi po nich pozostało to bilety lotnicze, które zbieram. Są miejsca do których się przylatuje i po prostu się tam mieszka – to właściwie takie drobne przeprowadzki i w odniesieniu do takich przypadków można uznać, że te dokumenty oddają trochę prawdy, ale nie jest to zupełnie tak, że w ogóle nie ma się dla siebie czasu. Są też jednak tzw. direct booking. Polega to na tym, że leci się do miasta, w którym ma sie odbyć sesja, tylko na czas trwania produkcji. I tutaj zdarza się, że ma się parę dni wolnego, jednak w 90% przypadków nie widzi się zupełnie nic. Z lotniska odbiera cię kierowca, ewentualnie bierzesz taksówkę, jedziesz autostradą, nic nie widzisz, bo wszędzie są ekrany wyciszające, dostajesz sie do hotelu, zasypiasz a następnego dnia jedziesz do studia bez okien, pracujesz, wsiadasz do samochodu i podróżujesz z powrotem autostradą na lotnisko. W takich sytuacjach nic nie można
powiedzieć o mieście, do którego się trafia.

d42e0ap

Na co dzień mieszkasz w Warszawie i tu masz swoje życie. Czy Warszawa na tle tych wszystkich miast, które wymieniłeś, z których część uchodzi za turystyczne raje, czymś się wyróżnia? Czy jest tu coś takiego, co sprawia, że chce się wracać?

Ciężko powiedzieć, że mieszkam w Warszawie. Tutaj mam mieszkanie, które służy trochę za magazyn, ale wiadomo - dobrze mieć gdzieś miejsce, do którego sie wraca. Prawdę mówiąc dopiero w te wakacje spędziłem więcej czasu w Warszawie i w chwili obecnej za nią tęsknię.

Warszawę charakteryzuje według mnie pomieszana architektura, która ma oczywiście swoje źródło w historii, ale i duża ilość zieleni. Jest tu wiele parków i skwerów. Podobno też mamy jako jedyni w Europie nieuregulowany brzeg rzeki (mówię tu o praskiej stronie). Warszawa jest dość rozległa, biorąc pod uwagę liczbę osób, które ją na stałe zamieszkują. Budynki nie stoją okno w okno, dzięki czemu właśnie możemy sobie pozwolić na tę zieleń, ale z drugiej strony odległości miedzy dzielnicami są spore. Mediolan, który ma chyba podobną liczbę mieszkańców, wydaje mi się terytorialnie dużo mniejszy, mimo ze zabudowa nie jest tam szczególnie wysoka.

Zieleń i dużo niezabudowanej przestrzeni sprzyja imprezom outdoorowym, tworzeniu się klubokawiarni pod chmurką i innym podobnym przedsięwzięciom, które są bardzo lubiane przez odwiedzających nas obcokrajowców. Dlatego też bardzo niepokoją mnie informacje o problemach kilku z tych lokali.

d42e0ap

A nad czym według Ciebie można by popracować, żeby milej sie tu żyło?

Nad komunikacja miejską, nad którą juz pracujemy. Podobno Warszawa jest zbudowana na piasku i dlatego to tyle trwa. ;)

Tak zupełnie poważnie, mam taką utopijną wizję Saskiej Kępy – uważam, że ma ona olbrzymi potencjał. Marzy mi się ulica Francuska zamknięta dla ruchu ulicznego z dużą ilością kawiarenek, restauracji i pubów.

A jako mieszkańcy moglibyśmy trochę bardziej dbać i szanować to miasto. Zwracać większą uwagę na czystość, nie rzucać śmieci na ulice, nie dewastować wszystkiego, co publiczne. Bardzo sie cieszę, że w końcu mamy miejską wypożyczalnię rowerów, ale niestety dzisiaj przeczytałem, że bardzo dużo z nich zostało już zniszczonych. To przykre - ludzie chcą mieć ładne, nowoczesne miasto, a nie szanują tego, co dostają. Przedsiębiorcy boją się potem inwestować. Na przykład w Tokio na ulicach i przy budynkach stoją automaty vendingowe. Nie sądzę, żeby w Warszawie, gdyby takie powstały, pozostałyby nietknięte dłużej niż 3 dni. Żeby zmienić Warszawę musimy sami zmienić nasze do niej podejście.

d42e0ap
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d42e0ap